W odmętach mroku i mrozu – recenzja komiksu Mercy #1: Dama, mróz i diabeł

Mercy #1 - recenzja komiksu

Mercy #1: Dama, mróz i diabeł to jedna z nowości wydawnictwa Non Stop Comics. Pozycja, którą zdecydowanie powinni zainteresować się miłośnicy komiksowej mieszanki westernu, horroru i mocy nadprzyrodzonych.

Mamy tutaj do czynienia z pomysłem, który urodził się w głowie Mirki Andolfo. Artystki, której raczej nie trzeba mocno przedstawiać miłośnikom dobrych powieści graficznych. Autorka uraczyła światowy rynek kilkoma swoimi naprawdę dobrymi pracami i można wyrokować, że w przypadku jej autorskiego projektu, będzie równie ciekawie.

Przykładowy rysunek 1

Akcja albumu przenosi nas do małego miasteczka Woodsborough w stanie Waszyngton, gdzie doszło do serii przerażających i mocno niepokojących morderstw. Ratunkiem dla tego miejsca okazało się wielkie poświęcenie niektórych mieszkańców. Jedni z ocalałych chcą o wszystkim szybko zapomnieć, inni zaś podtrzymują pamięć o „bohaterach”. Cała sytuacja nie jest jednak na pewno ostatecznie rozwiązana i mieszkańców tego miejsca, czeka jeszcze sporo cierpień. Wszystko ponownie mocno się komplikuje, kiedy do Woodsborough przybywa tajemnicza, zjawiskowo piękna Lady Hellaine. Kim ona jest? Co ją łączy z tajemnicą tego miejsca? To tylko niektóre z pytań, które będą kotłować się w umyśle czytelnika po lekturze pierwszego albumu.

Tak jak zostało to już wspomniane, seria Mercy jest w pełni autorskim projektem Mirki Andolfo, gdzie pełni ona funkcję zarówno scenarzystki, jak i głównej artystki. Sprawia to, że od samego początku ma ona pełną kontrolę nad projektem. Swoboda artystyczna pozwala więc jej rozwiać pełnię swoich skrzydeł. Dzięki temu Mercy #1 jest dokładnie tym, czym powinien być pierwszy album nowej serii. Autorka wprowadza czytelnika do świata Wiktoriańskiego Gotyku, gdzie wyrazista makabra, bezpośrednia cielesność, motywy nadprzyrodzone, kontrastują ze zwykłym życiem w odizolowanej małej społeczności. Skupia się ona w tym albumie na prezentacji ważnych dla serii postaci (przynajmniej można tak sądzić) i budowie właściwej dla tytułu atmosfery mroku i niepokoju.

Przykładowy rysunek 2

Nie jest to jednak pozycja, o której można napisać „rewolucyjna”. Pojawiają się tutaj elementy doskonale znane z dziesiątek innych tytułów, które dla części miłośników komiksów mogą wydawać się już troszkę za bardzo „wyświechtane”. Pewne zastrzeżenia można mieć również do dialogów, które co prawda w większości przypadków napisane są poprawnie, to w niektórych momentach niepotrzebnie przepełnione są frazesami.

O ile scenariusz pod pewnymi względami może być wtórny (chociaż moim zdaniem prezentuje się on naprawdę bardzo dobrze), to na temat warstwy graficznej dzieła, nie można napisać nic złego. Już po kilku pierwszych stronach albumu na usta ciśnie jest mocno potoczny wyraz zachwytu i uznania – ŁAŁ! Rysunki są dosłownie oszałamiające i zapierające dech w piersiach. Zdecydowanie najlepiej prezentują się projekty postaci, których w albumie pojawia się pokaźna ilość, i każda jest dopieszczona w najdrobniejszych detalach. Niewiele gorzej prezentują się dopracowane tła, które nadają kolejnym kadrom wyrazistej głębi. Jeśli chodzi o kolorowy, to artystka postawiła na wypełnianie kolejnych scen dość intensywną paletą barw, która jednak doskonale dopasowuje się do treści albumu.

Przykładowa plansza Mercy #1
Grafiki: nonstopcomics.com

Mercy #1: Dama, mróz i diabeł to pozycja, obok której nie można przejść obojętnie. Tytuł mrożący krew w żyłach swoją historią i zachwycający oprawą graficzną, ma szanse stać się wielkim hitem. Oczywiście gusta są różne i nie każdy będzie tym tytułem tak zauroczony, ja jednak z niecierpliwością czekam na tom drugi.


Dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie komiksu do recenzji.

  • 7/10
    Fabuła - 7/10
  • 10/10
    Rysunki - 10/10
  • 8/10
    Wydanie - 8/10
8.3/10
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x