Sanda – recenzja anime.

Sanda - recenzja anime.

Większość świątecznych historii powiela znany schemat. Nie liczy się w nich rozbudowana fabuła, lecz pozytywne przesłanie i jednoczenie rodziny w tym magicznym okresie. Jak się okazuje, istnieją jednak tytuły bardzo nietypowe, które wykorzystując bożonarodzeniowe motywy, przedstawiają oryginalne opowieści. Żadna z nich nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia jak Sanda.

Jesienią 2025 roku zadebiutowało anime, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Oparty na mandze o tym samym tytule serial zabiera nas do przyszłości, w której wskaźnik urodzeń drastycznie spadł. Doprowadziło to do ścisłej kontroli dzieci przez dorosłych. Co to ma wspólnego z Bożym Narodzeniem? Już wyjaśniam.

W tym świecie Święty Mikołaj to jedynie legenda, a nikt nie obchodzi już Gwiazdki, uznawanej za przestarzałą tradycję. Wszystko zmienia się 25 grudnia, gdy nastoletni Kazushige Sanda odkrywa, że jest potomkiem Mikołaja. Przy kontakcie z czerwonym kolorem lub ubraniami przemienia się w potężnego, umięśnionego i niemal nagiego świętego! Do transformacji dochodzi za sprawą jego koleżanki z klasy, Fuyumury. Dziewczyna wierzy, że Sanda będzie w stanie spełnić jej życzenie i odnaleźć zaginioną przyjaciółkę, Ichie Ono, co staje się motorem napędowym fabuły.

Pomysł jest szalony, ale to właśnie on przykuwa uwagę. Sanda w oryginalny sposób wykorzystuje świąteczne motywy i moce Mikołaja, łącząc elementy komedii, dramatu, sci-fi, a nawet horroru. Choć w tej historii wyczuwalny jest pewien chaos, ogląda się ją z wielką ciekawością. Dla fanów nietuzinkowych opowieści będzie jak znalazł.

Produkcja studia Science SARU zapada w pamięć unikalnym stylem. Kreska jest nietypowa i choć momentami sprawia, że postacie są do siebie zbyt podobne, świetnie pasuje do tej osobliwej historii. Animacja pozostaje płynna, zwłaszcza w scenach akcji, których z odcinka na odcinek przybywa. Ataki i zdolności Mikołaja świetnie pokazano w dynamicznych sekwencjach, gdy bohater mierzy się z dorosłymi, a nawet innymi dziećmi.

Fascynujące jest odkrywanie świata, w którym życie najmłodszych jest z góry zaplanowane. To samo dotyczy ewolucji mocy bohatera oraz relacji Sandy z Fuyumurą. Dziewczyna ma obsesję na punkcie odnalezienia przyjaciółki, ale i samego Mikołaja – jest w stanie przekroczyć wszelkie granice, by osiągnąć cel. Ten wybuchowy wątek nadaje akcji nieprzewidywalności.

Nieco mniej pola do popisu dostali bohaterowie drugoplanowi. Początkowo są wprowadzani w zrównoważony sposób, jednak z czasem schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca Sandzie. Szkoda, bo każda z tych postaci ma potencjał – czy to kolega odkrywający tożsamość bohatera, tropiący go zabójca, czy skrywający tajemnice dyrektor szkoły.

Sanda punktuje różnice między dzieciństwem a dorosłością, uzmysławiając nam, co zmienia dojrzewanie. Przypomina również, by nie zapominać o „wewnętrznym dziecku”. Nie jest to jednak animacja dla najmłodszych – znajdziemy tu tak pokręcone motywy, jak klasa pełna małoletnich zabójców czy dylematy moralne bohatera, który zastanawia się, czy całowanie kogoś w formie Mikołaja jest grzechem.

To jedno z moich największych pozytywnych zaskoczeń 2025 roku. Szalona historia i świetny styl zawładnęły moją wyobraźnią. Choć końcówka serialu okazała się nieco chaotyczna, a główny wątek rozwiązano przedwcześnie, anime sprawiło mi mnóstwo frajdy.


PLUSY: MINUSY:

  • Styl animacji.
  • Wartka akcja
  • Oryginalny wątek główny.

  • Potraktowanie postaci drugoplanowych.
  • Pospieszny finał.

 

OCENA:7/10

Ocena anime Sanda.Sanda to jedno z najbardziej oryginalnych zaskoczeń 2025 roku, które w brawurowy i momentami szalony sposób dekonstruuje bożonarodzeniowe motywy w mrocznym świecie przyszłości. Produkcja studia Science SARU zachwyca unikalnym stylem wizualnym oraz dynamiczną akcją, umiejętnie łącząc komedię z elementami horroru i sci-fi. Mimo nieco pospiesznego finału i zepchnięcia ciekawych postaci drugoplanowych na dalszy plan, historia potomka Świętego Mikołaja wciąga swoją nieprzewidywalnością i trafnymi spostrzeżeniami na temat dorastania. Dla kogo? To idealna pozycja dla widzów szukających nietuzinkowych, dojrzałych opowieści, którzy nie boją się gatunkowego chaosu i chcą zobaczyć zupełnie inne, niemal surrealistyczne oblicze świątecznych legend.

 

Dodaj komentarz