Velma – HBO Max i reboot, który podzielił fanów

Velma w mrocznym i nowoczesnym ujęciu popularnej serii animowanej, prezentująca kontrowersyjne podejście do klasycznych postaci znanego uniwersum Mystery Inc.

W ostatnich latach branża filmowa i serialowa wyjątkowo chętnie sięga po znane marki. Remake, reboot czy sequel stały się codziennością i praktycznie co chwilę dostajemy nową wersję czegoś, co widzowie dobrze już znają. Problem pojawia się wtedy, gdy twórcy zbyt mocno odchodzą od materiału źródłowego i próbują na siłę wszystko uwspółcześnić. Jednym z przykładów takiego podejścia jest animacja Velma od HBO Max.

Serial od samego początku wzbudzał sporo kontrowersji. Już sam pomysł stworzenia produkcji skupionej wyłącznie na Velmie Dinkley był dla wielu widzów zaskoczeniem. Później było tylko ciekawiej. Twórcy postanowili przenieść akcję do współczesności i mocno zmienić znanych bohaterów. Kampania promocyjna dodatkowo dolała oliwy do ognia i sprawiła, że wokół serialu zrobiło się naprawdę głośno.

Velma i całkowita zmiana bohaterów

Największym problemem serialu Velma jest dla mnie sposób przedstawienia znanych postaci. Przez ponad pięćdziesiąt lat widzowie przyzwyczaili się do konkretnego schematu oraz charakterów bohaterów z uniwersum Scooby Doo. Nowa animacja praktycznie wywraca to wszystko do góry nogami.

Fred został przedstawiony jako zadufany w sobie przystojniak. Daphne jest mocno narcystyczna i traktuje innych z wyższością. Kudłaty praktycznie przestał przypominać oryginalną postać. Najbliżej pierwowzoru znajduje się sama Velma, choć i ona została wyolbrzymiona do granic możliwości.

Rozumiem chęć odświeżenia formuły i dostosowania jej do współczesnych odbiorców. Problem polega jednak na tym, że większość tych zmian sprawia wrażenie wymuszonych. Zamiast naturalnej ewolucji dostajemy bohaterów, którzy często wyglądają jak parodia swoich wcześniejszych wersji.

Kryminalna historia bez większego napięcia

Fabuła serialu skupia się wokół serii zabójstw młodych dziewczyn. Velma próbuje rozwikłać zagadkę, jednocześnie badając sprawę zaginięcia swojej matki. W teorii brzmi to całkiem interesująco, szczególnie jak na animację skierowaną do starszego widza. Problem pojawia się w wykonaniu. Historia szybko zaczyna gubić spójność, a kolejne wątki sprawiają wrażenie wrzuconych trochę na siłę. Raz serial próbuje być kryminałem, chwilę później przechodzi w absurdalną komedię, by za moment przypominać niemal fantastykę. Velma momentami wygląda tak, jakby twórcy sami nie wiedzieli, czym dokładnie ma być ten serial.

Humor i styl, które szybko męczą

Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie irytowały podczas oglądania, był styl narracji. Serial praktycznie bez przerwy bombarduje widza żartami, odniesieniami do popkultury i komentarzami dotyczącymi współczesnych trendów. Początkowo może to wydawać się zabawne, ale bardzo szybko staje się zwyczajnie męczące. Do tego dochodzą mocno przerysowane osobowości bohaterów. Każda scena próbuje być głośniejsza, bardziej szalona i bardziej „cool” od poprzedniej. W efekcie Velma często przypomina bardziej internetową parodię Scooby Doo niż pełnoprawną historię osadzoną w tym uniwersum.

Wizualnie serial robi dobre wrażenie

Nie można jednak powiedzieć, że wszystko tutaj wypada źle. Warstwa wizualna serialu stoi na naprawdę wysokim poziomie. Animacja jest kolorowa, dynamiczna i bardzo współczesna. Pod względem technicznym trudno mieć większe zarzuty. Twórcy ewidentnie wiedzieli, jak stworzyć produkcję atrakcyjną wizualnie dla młodszej widowni. Problem polega na tym, że za efektowną oprawą nie idzie równie dobrze napisana historia.

Zabrakło emocji i lepszego wykorzystania Velmy

Najbardziej szkoda mi jednak samej głównej bohaterki. Materiały promocyjne sugerowały, że serial bardziej skupi się na jej problemach, emocjach i poszukiwaniu własnej tożsamości. Liczyłem, że dostaniemy trochę dojrzalszą historię z solidnym humorem i ciekawym wątkiem detektywistycznym. Ostatecznie większość tych elementów została potraktowana bardzo powierzchownie. Serial skupia się bardziej na chaosie i kontrowersjach niż na budowaniu ciekawych relacji czy emocjonalnego zaplecza bohaterów.

Podsumowanie

Warto też zauważyć, że Velma jest przykładem współczesnego trendu polegającego na radykalnym reinterpretowaniu kultowych marek. Coraz częściej twórcy próbują przyciągnąć uwagę widzów kontrowersją i całkowitym przełamaniem dotychczasowych schematów. Problem polega na tym, że w przypadku tak rozpoznawalnych serii łatwo stracić to, co przez lata budowało ich popularność. I właśnie to najbardziej widać w nowej wersji Scooby Doo.