Krew, kobiety i wino – recenzja komiksu Miecz barbarzyńcy: Conan hazardzista tom 2

Miecz barbarzyńcy Conan hazardzista tom 2 - recenzja komiksu

Wydawnictwo Egmont nie zapomina o fanach kultowego wojownika i dostarcza na rynek kolejny tomik losów rosłego Cymeryjczyka. Album Miecz barbarzyńcy: Conan hazardzista tom 2 zawiera trzy różne historie, które powinni zapewnić miłośnikom komiksów chwilę intensywnej rozrywki.

Zbiór wspomnianych opowieści otwiera historia autorstwa Meredith Finch, w której to zdradzony i sprzedany w niewolę Conan, będzie musiał wyzwolić się z rąk oprawców i dokonać zemsty na człowieku, przez którego znalazł się on w takiej sytuacji. Mamy tutaj do czynienia z dość klasycznym w swojej formie scenariuszem, w którym nie będzie brakować masy krwi i mocnej bezpardonowej akcji, tak charakterystycznej dla twórczości Howarda. Obok szczęku oręża i pokazu zdolności bojowych barbarzyńcy, nie zabraknie tutaj również pięknej niewiasty, która z trudem będzie opierać się wdziękom Conana. Historia jest krótka, ale dość treściwa i naprawdę potrafi zapewnić miłośnikom „klasycznego” fantasy, chwilę niezobowiązującego relaksu. Doskonałym uzupełnieniem treścią są tutaj prace Luke Rossa, który potrafi oddać fantazyjność świata, świetnie zwizualizować dynamikę niektórych scen i zachować przy tym pewną surowość rysunków, która idealnie współgrają z postacią Conana.

Rysunek 1

Po takim intensywnym wstępie czeka na nas dłuższa historia, w której to autor Jim Zub stara się pokazać barbarzyńcę w trochę odmiennym dla niego obliczu. Conan, zamiast prezentować swoje niesamowite zdolności bojowe, pokazuje tutaj smykałkę do hazardu, gdzie opanowanie to podstawa. Wino, kobiety, pieniądze i karty to elementy, które wypełniają sporą część rozdziału (szczególnie ta dwa ostatnie). Ostatecznie i tak w jego dłoniach pojawia się stalowy oręż, który zagłębi się w ciałach oponentów i stworów, które miały stanowić dla niego zagrożenie. Pomimo pewnej prostoty fabularnej koniec opowieści potrafi być tutaj dość mocno zaskakujący. Niczego złego nie można również napisać na temat warstwy graficznej tego zeszytu. Patch Zircher do spółki z Java Tartaglia (kolory) potrafili dobrze zobrazować historię, wypełniając ją odpowiednią dawką wyrazistej przemocy.

Rysunek 2

Na sam koniec scenarzysta Roy Thomas stawia Conana przed wyzwaniem, jacy będą stanowić zarówno naturalni wrogowie, jak i znienawidzone przez niego siły nadprzyrodzone. Oczywiście zalążkiem całej szalonej i mocniej akcji jest tutaj kobieta, która umiejętnie potrafi wykorzystać zalety barbarzyńcy. Opowieść zapewni czytelnikowi i nie tylko sporą dawkę widowiskowej treści, ale również kilka intrygujących zwrotów akcji i całkiem sprawnie ukazaną głębię niektórych postaci.

Rysunek 3

Całościowo album Miecz barbarzyńcy: Conan hazardzista tom 2 można więc uznać za całkiem udane dzieło, które potrafi zapewnić chwilę intensywnego komiksowego relaksu. Nie można jednak oczekiwać od dostępnych tutaj historii czegoś nadzwyczajnego. Od samego początku miało to być proste, krwawe i mocno widowiskowe fantasty i nic ponadto. Jeśli jest ktoś fanem Conana, to z pewnością będzie się przy tym albumie dobre bawił, bo to właśnie do takich osób jest on kierowany.


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

OCENA:
8/10

Krótko:

Trzy historie z Conanem w rolach głównych, których częścią wspólną jest mocna, krwawa i widowiskowa akcja.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x