Pralnia – recenzja komiksu.

Pralnia  - recenzja komiksu.

François ma 50 lat, pracę bez perspektyw i twarz oddającą skrajne emocje, a nad jego głową wciąż zbierają się nowe czarne chmury. Joris Mertens w albumie Pralnia, kreśli więc portret człowieka uwięzionego w pętli beznadziejnej codzienności. Mężczyzny, który cały czas wyczekuje odrobiny szczęścia, które niestety nadchodzi w najgorszej możliwej formie.

Akcja komiksu Pralnia skupia się na losach François, samotnego mężczyzny po pięćdziesiątce, który od lat pracuje jako kierowca w pralni „Bianca”. Jego życie to monotonny ciąg powtarzalnych czynności. Nudna praca, piwo w barze, kolejny papieros, cotygodniowe skreślanie tych samych liczb na loterii w kiosku uroczej Maryvonne. Rutynę tą nagle przerywa pojawienie się nowego współpracownika, który jest bratankiem szefa. Wraz z nim pojawia się również zaskakująca okazja zdobycia dużych pieniędzy. Pcha to bohatera do podejmowania pewnych decyzji, których skutki są trudne do przewidzenia.

Dzieło Jorisa Mertensa to komiks kierowany głównie do czytelników z dużą dozą cierpliwości, dla których ważniejsze jest budowanie klimatu niż szybko postępująca akcja. Mertens już od pierwszych kadrów jasno pokazuje, że potrafi operować obrazem tak, że słowa są niemal zbędne, a jeśli się już pojawiają, mają decydujący wpływ na rozwój historii. Mamy więc tu do czynienia z angażującą opowieścią o życiu przeżywanym obok własnych pragnień, która skłania odbiorcę do intensywniejszych rozważań na temat własnej egzystencji.

Największą siłą Pralni jest sposób, w jaki Mertens portretuje codzienność. François nie jest bohaterem dramatycznych monologów ani wielkich gestów czy wydarzeń. To człowiek cichy, wycofany, niemal przezroczysty. Jest to mężczyzna, któremu życie przecieka przez palce, a on nic nie może z tym zrobić. Twórca z bezlitosnym realizmem kreśli więc portret człowieka przegranego, uwięzionego w syzyfowej pracy. Jego największym marzeniem jest wygranie w lotto. Nie chce on jednak zachować pieniędzy dla siebie, chce je wykorzystać, aby pomóc kioskarce Maryvonne i jej choremu dziecku. W czytelnika uderza tu więc porcja wyrazistej melancholii, obok której naprawdę nie można przejść obojętnie.

Narracyjnie komiks rozwija się powoli, momentami naprawdę bardzo powoli, wręcz leniwie. Scenarzysta stopniowo zanurza więc czytelnika w świecie głównego bohatera i otaczających go emocji. W pierwszej części albumu niewiele się tu dzieje, jednak emocjonalnie napięcie narasta.  Każda kolejna strona pogłębia poczucie, że świat François zmierza ku nieuchronnej katastrofie, nie wiadomo jednak jaką formę ona przybierze. 

Gdy pojawia się szansa na odmianę losu, historia skręca w stronę czarnego kryminału. Ten zwrot fabularny co prawda jest dość standardowy, a sama intryga nie jest nadmiernie oryginalna, ale i tak mocniej przykuwa to uwagę odbiorcy. Mertens udanie bawi się bowiem konwencją filmu noir. Twórcy nie chodzi tu o samą intrygę kryminalną, a wyraziste przejście od spokojnej melancholii do brutalności. Taki kontrast potęguje pesymistyczny wydźwięk całego dzieła. Autor wyraźnie pokazuje tu, że świat nie nagradza cierpliwości ani uczciwości, a marzenia o nagłej odmianie losu bywają bardzo niebezpieczne.

Fabuła więc intryguje, ale jest jednocześnie bardzo ciężkostrawna. Tytuł wymaga cierpliwości, otwartości na narrację wizualną i gotowości na emocjonalny dyskomfort. Pewne zastrzeżenia można mieć tu również do samego finału, który niezbyt pozytywnie odznacza się na tle reszty albumu. Końcówka sprawia wrażenie przygotowanej w pośpiechu. Po długim mozolnym budowaniu atmosfery finał rozgrywa się zdecydowanie zbyt szybko i pozostawia zbyt wiele otwartych pytań.

Przykładowa plansza Pralnia - recenzja komiksu.
Przykładowa plansza: https://egmont.pl

Ogromnie pozytywne wrażenie na odbiorcy robi tu za to warstwa graficzna. Styl Mertensa balansuje pomiędzy realizmem a szkicowością, co nadaje ilustracjom niezwykły charakter. Miasto jest tu jednocześnie piękne i odpychające. Pełne świateł odbijających się w mokrym asfalcie, ale też klaustrofobiczne i bezlitosne. Autor ponadto stosuje ograniczoną, ale niezwykle efektowną paletę barw. Dominują tu czernie, brązy i szarości, przełamywane ciepłymi, czasem agresywnymi czerwieniami świateł ulicznych, witryn sklepowych czy tylnych lamp samochodów. Te kontrasty budują atmosferę i momentalnie nasuwają skojarzenia czysto filmowe. Mertens bawi się również perspektywą, serwuje nam szerokie plany miejskiego zgiełku, by za chwilę skupić się na intymnym detalu, jak krople deszczu na szybie furgonetki czy dym z papierosa, co dodatkowo podkreśla filmowość komiksu.

Pralnia to dzieło pesymistyczne, momentami wręcz okrutne dla swojego bohatera, ale jednocześnie przepiękne wizualnie i angażujące. Jest to pozycja, która zostaje w pamięci na długo po lekturze, ale zdecydowanie nie każdy będzie w stanie przebrnąć przez strony tego albumu.


PLUSY: MINUSY:
  • Dojrzała i ciekawa narracja..
  • … która jest dość oszczędna w swojej formie.
  • Gęsty klimat.
  • Momentami trochę zbyt wolne tempo.
  • Filmowość.
  • Zakończenie pozostawiające trochę do życzenia.
  • Genialna oprawa graficzna.
 
8/10

Ocena:

Ocena komiksu Pralnia.Mertens udowadnia tutaj, że nawet prosta, wręcz archetypowa historia o chciwości i niespełnionych ambicjach, może zyskać nową, unikalną jakość. „Pralnia” działa przede wszystkim jako emocjonalne doświadczenie, w którym obraz i rytm narracji mają większe znaczenie niż sama intryga. Dla kogo?  To komiks dla czytelników ceniących dojrzałe, melancholijne opowieści, dla których szczęśliwe zakończenie nie jest wymogiem koniecznym.


Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont Polska. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo.

 

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x