Lucky Luke. Kowboj pod presją – recenzja komiksu.

Album-Lucky-Luke-Kowboj-pod-presja-recenzja-komiksu

Recenzja komiksu Kowboj pod presją to doskonała okazja, by zobaczyć, jak Lucky Luke radzi sobie poza klasycznym Dzikim Zachodem. Brak piwa w saloonach wywołuje bowiem kryzys, który wymaga nie siły, lecz mediacji. Industrialne Milwaukee zastępuje zaś pustkowia i kaktusy. Jest to więc przygoda, która może zaskoczyć nawet wieloletnich fanów serii.

Lucky Luke podczas wykonywania różnych swoich obowiązków trafia do miasteczka New München. Okazuje się, że miejsce to pogrążone jest w wielkim kryzysie braku piwa. Spowodowany on jest ogólnokrajowym strajkiem browarników. Poproszony o pomoc, wyrusza do Milwaukee,  aby pogodzić zwaśnionych robotników i właścicieli browarów. Na miejscu musi zmierzyć się nie tylko z konfliktem klasowym i ideologicznymi sporami, ale także z chaosem wywołanym przez Daltonów.

Kowboj pod presją to kolejny album z serii Lucky Luke tworzony przez duet Jul (scenariusz) i Achdé (rysunki). Twórcy ponownie próbują tu pogodzić ducha oryginału z pewną nowoczesną wrażliwością. I choć nie jest to dzieło przełomowe, bez wątpienia jest to interesująca pozycja.

Zdecydowanie największą siłą komiksu jest opuszczenie znanej bezkresnej prerii i przeniesienia akcji do przemysłowego Milwaukee. Industrialny krajobraz to coś, czego w klasycznych odsłonach serii niemal nie było. Zamiast kanionów i saloonów dostajemy hale produkcyjne, rzędy ceglastych budynków i gęstą atmosferę konfliktu społecznego.

Jul będący z wykształcenia historykiem, świetnie przemyca do fabuły autentyczne wątki historyczne. Tym razem skupia się na imigrantach z Niemiec. Autor przypomina tym samym, że Ameryka to mozaika różnorodnych kultur, a język niemiecki o mało nie stał się językiem urzędowym USA. Ciekawie nawiązuje on również do mniej lub bardziej znanych postaci pokroju Karla Marxa, Friedricha Trumpa czy gigantów browarnictwa: Miller, Pabst, Schlitz.

Wątek ten połączony jest oczywiście z wszechobecnym tu humorem, opierającym się głównie na grach słownych. Gagi co prawda potrafią wywołać uśmiech czytelnika, ale nie jest to poziom znany z albumów Goscinnego. Żartom brakuje typowej dla mistrza iskry, która powodowała, że pamięta się je przez długie lata. 

Przedstawienie Luke’a w tym dziele nie jako typowego kowboja, ale mediatora intryguje ma jednak też pewne swoje wady. Jest on tutaj bowiem momentami obserwatorem niż sprawczym bohaterem. Jego obecność porządkuje chaos, lecz nie zawsze to on napędza akcję. Album nabiera rozmachu dopiero w drugiej części kiedy pojawiają się Daltonowie. Nie umniejsza to jakości scenariusza, bo ten dalej jest ciekawy, ale ortodoksyjni fani  tradycyjnej serii mogą nie być do końca zadowoleni.

Przykładowa plansza z komiksu Lucky Luke. Kowboj pod presją - recenzja komiksu.
Przykładowa plansza z komiksu Lucky Luke. Kowboj pod presją, fot. wydawnictwo Egmont Polska.

Jeżeli chodzi o oprawę graficzną, to prezentuje się ona wyśmienicie. Achdé od lat udowadnia bowiem, że potrafi oddać ducha stylu Morrisa. Kadrowanie, dynamika postaci, charakterystyczna mimika, wszystko to pozostaje wierne tradycji. Plansze ukazujące tu nocne Milwaukee czy wnętrza browarów, robią bardzo dobre wrażenie i podsycają klimat dzieła. Kolorystyka zachowuje klasyczny charakter, ale jednocześnie podkreśla industrialny klimat.

Podsumowując, Lucky Luke. Kowboj pod presją to pozycja, która potrafi funkcjonować w nieco odmiennych realiach, nie tracąc swojego charakteru. Powyższa recenzja komiksu pokazuje, że choć nie jest to tom wybitny, oferuje solidną, inteligentną rozrywkę z historycznym tłem, a więc warto po ten tytuł sięgnąć.


PLUSY: MINUSY:

  • Oryginalne, industrialne tło fabularne.
  • Udane sekwencje z Daltonami.
  • Wierność stylowi Morrisa.
  • Ciekawy kontekst historyczny.

  • Nierówny poziom humoru.
  • Lucky Luke momentami zbyt bierny.
  • Nierówne tempo akcji w początkowej części albumu.

 

OCENA: 7/10
Ocena komiksu Lucky Luke. Kowboj pod presją.To solidny album, który wnosi świeżość do serii, choć nie dorównuje klasykom. Humor bywa nierówny, ale potrafi rozbawić. Warstwa graficzna stoi na wysokim poziomie. Całość satysfakcjonuje, ale do klasyki serii albumowi daleko. Dla kogo?  Alum idealny dla mniej ortodoksyjnych fanów serii i osób wracających do niej po latach.

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo.

 

Dodaj komentarz