Fire Force tom 24-26 – recenzja mangi.

Fire Force tom 24-26 recenzja mangi

Członkowie ósmego zastępu SSP od jakiegoś czasu nie mają łatwo. Znaleźli się oni bowiem pośrodku wielkiej mrocznej intrygi, która zagraża nie tylko im ale również całemu światu. Muszą więc oni znaleźć w sobie siłę, aby spróbować zmierzyć się z groźnym przeciwnikiem i tym samym odmienić los. Taka właśnie treść czeka na czytelnika w Fire Force tom 24-26.

TOM 24.

Dzielni strażacy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zbliża się moment, w którym będą musieli zmierzyć się z naprawdę groźnym przeciwnikiem. Nic więc dziwnego, że każdy przygotowuje się na tę potyczkę, najlepiej jak potrafi. Początkowe rozdziały mangi pokazują nam między innymi trening Shinry pod czujnym okiem Benimaru czy wykucie nowego ostrza dla Arthura. Swoje pięć minut ma tutaj również kapitan Obi oraz Shou, w którego sercu zachodzi dosyć poważna zmiana pchająca go w kierunku pewnych działań.

Fabuła mangi stanowi tu głównie wstęp do nowej porcji ognistej widowiskowości. Sama akcja pojawia się tu bowiem dopiero pod sam koniec, zachęcając czytelnika do szybkiego sięgnięcia po kolejną odsłonę.

Autor największą uwagę czytelnika skupia tu na wyjaśnianiu pewnych scenariuszowych tajemnic oraz odkrywaniu kwestii powiązanych z narodzinami sekty Świętego Słońca. Nie boi się on przy tym sięgać po pewne wątki filozoficzno-teologiczne, które dobrze dopasowuje do samej treści i podaje je w przystępnej formie.

Kolejny również raz duże znaczenie dla samej treści mają charyzmatyczni bohaterowie. Ohkubo świetnie prezentuje ich złożoność i ciągle trwającą walkę ze swoimi słabościami czy wewnętrznymi demonami. Całości tej treści dopełnia lekka dawka humoru, który tym razem pojawia się częściej niż w poprzedniej odsłonie.

Tomik 24 udowadnia więc, że autor ciągle jest w doskonałej twórczej formie i ma on w zanadrzu jeszcze kilka rewelacyjnych pomysłów, które powinny mocno zachwycić czytelnika.

Fire Force tom 24 recenzja przykładowy rysunek

TOM 25.

Plan zagłady świata wkracza w swoją decydującą fazę, o czym mogliśmy się już przekonać pod koniec tomu 24. Pora więc aby niektórzy członkowie SSP wkroczyli do działania. Nie ma ku temu lepszej okazji niż pojawienie się płomiennego giganta, który wynurzył się z wód zatoki Cesarstwa Tokijskiego. Strażacy z kilku brygad starają się jak mogą, powstrzymać olbrzyma. To nie jest jednak ich jedyny problem, na miejscu akcji pojawiają się bowiem również ludzie w bieli. Jednym z nich jest Sho, który postanawia stanąć po stronie brata. Zwiastuje to szereg naprawdę intensywnych wydarzeń, ale nie będzie oznaczać, że wroga przyjdzie łatwo pokonać.

Sam początek 25 tomu to duża dawka ekscytujących wrażeń. Niestety zaserwowana tu widowiskowość w postaci epickiej potyczki bardzo szybko się kończy. Nie oznacza to jednak, że dalsza treść mangi jest nudna. Ohkubo udowodnił bowiem już wielokrotnie, że jego fabularne pomysły potrafią zaintrygować i tak też jest tutaj.

Autor zaczyna się tu bawić linią czasu, co ma niebagatelny wpływ na niektórych bohaterów. Dotyczy to zwłaszcza Shinry, który doznaje objawienia zupełnie innego świata. Dzięki temu historia wkracza na zupełnie nowy poziom incepcji, a sam bohater ulega pewnej przemianie. Zmiany te są niepokojące dla jego towarzyszy, którzy nie mają pewności, z kim tak naprawdę mają teraz do czynienia.

Obok tego autor serwuje nam tu również krótką, ale ciekawą retrospekcję przeszłości Benimaru. Dzięki niej poznamy ważną dla historii postać oraz wydarzenia, które mocno odmieniły życie kapitana siódmego zastępu.

Każdy z poruszonych tutaj wątków jest dobrze przemyślany i poprowadzony w taki sposób, aby mocno zaangażować czytelnika. Twórca ponownie odkrywa również przed nami kilka nowych scenariuszowych sekretów, ciągle jednak mając jeszcze w zanadrzu sporo tajemnic. Dzięki temu całość czyta się z niekłamaną przyjemnością, a po zakończonej lekturze ma się ochotę na jeszcze więcej.

Fire Force tom 25 recenzja przykładowy rysunek

TOM 26.

Pod obwolutą dwudziestego szóstego tomu serii na czytelnika czeka pokaźniejsza dawka akcji (większa niż w dwóch poprzednich odsłonach). Na scenie pojawiają się bowiem aż dwa filary (szósty i siódmy). Siódmemu towarzyszy potężny demon, którym zajmie się sam Benimaru, na którym skupia się większa część tomiku.

Epicka konfrontacja mistrza i ucznia, w której każda ze stron pokazuje pełnię swoich ponadprzeciętnych umiejętności i możliwości, to tylko część zawartej tu treści. Walka przeplatana jest bowiem wspomnieniami trudnej przeszłości, która naznaczona była wieloma różnorakimi emocjami. Poznanie tego, co wydarzyło się przed laty, pozwala nam lepiej zrozumieć determinację walczących i jak ważna jest dla nich owa potyczka.

Odrobinę rozczarowująca co dla niektórych może być tu jednowątkowość historii (zwłaszcza po lekturze wcześniejszych odsłon). Z każdą kolejną stroną treść staje się jednak na tyle intensywna, że wady takiego rozwiązania szybko nikną, a całość pochłania się w błyskawicznym tempie.

Fire Force tom 26 recenzja przykładowy rysunek

Atsushi Ohkubo w Fire Force tom 24-26 konsekwentnie więc odkrywa przed czytelnikiem sekrety swojej ognistej historii. Do tego miesza on przemyślaną akcję ze świetnie nakreślonymi bohaterami, dzięki czemu tworzy to jeden z lepszych shonenów dostępnych na naszym rynku.


Ocena mangi Fire Force tom 24-26. PLUSY: MINUSY:
Odkrycie nowych fabularnych sekretów. W tomikach mogłoby się pojawić odrobinę więcej mocniejszej akcji.
Świetnie nakreśleni bohaterowie.  
Ładna oprawa graficzna.

 

Fire Force tom 24-26.
8/10

Ocena:

Shinra i jego towarzysze kolejny raz zapewniają czytelnikowi ognistą porcję wrażeń, odkrywając przed nim przy okazji sporo nowych fabularnych sekretów.


Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Tomiki można również znaleźć w ofercie Komiksiarnia Katowice.


 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x