Hunter x Hunter volume 10-13 – Manga review.

Hunter x Hunter tom 10-13 - recenzja mangi.

Zapomnijcie o egzaminie na Huntera, bo teraz zaczyna się prawdziwa szkoła przetrwania w miejskiej dżungli. Pająk kontra łańcuchy Kurapiki to starcie, na które czekali wszyscy fani, a jego przebieg jest daleki od typowych schematów. Gon i Killua z kolei szukają sposobu na wejście do Greed Island, trafiając na mistrzów fałszerstwa i bezwzględnych morderców. Przed Wami recenzja Hunter x Hunter tom 10-13, gdzie każda decyzja ma swoją wysoką cenę.


Akcja dziesiątego tomu rzuca nas w sam wir wydarzeń w York Shin City, gdzie Gon, Killua i Leorio próbują zebrać fundusze na aukcję gry Greed Island. Kurapika, pracujący jako ochroniarz, realizuje swój plan zemsty na Trupie Fantomu, co doprowadza do serii brutalnych konfrontacji. W tomach 11 i 12 atmosfera gęstnieje. Trupa Fantomu urządza krwawe „requiem”, a do gry wchodzą najpotężniejsi zabójcy świata, w tym rodzina Zoldyck. Ostatecznie, w trzynastym tomie, dochodzi do napiętej wymiany zakładników, która kończy ten wątek i otwiera drzwi do tajemniczego świata wewnątrz gry wideo. To przejście z mrocznego kryminału w stronę fantastycznego RPG, gdzie stawką ponownie staje się odnalezienie ojca Gona.


Są takie momenty w mangach, kiedy czytelnik czuje, że autor i jego seria właśnie weszli na swój najwyższy poziom. W przypadku Hunter x Hunter tom 10-13, to właśnie wątek York Shin i starcia z Trupą Fantomu jest tym „złotym okresem”.

TOM 10.

W dziesiątej odsłonie serii mamy z jednej strony wątki przygodowe Gon’a i Killua z drugiej coraz mocniej wybrzmiewa ciężar całej afery z Trupą Fantomu i mafią York Shin City. To moment, w którym manga zaczyna przypominać wielowątkowy thriller, a nie klasyczną serię shonen.

Najbardziej charakterystyczną częścią tego tomu jest rozbudowanie tła handlu, aukcji i różnych mechanizmów działania rynku czarnorynkowego. Togashi zatrzymuje akcję i poświęca sporo miejsca na tłumaczenia, jak działają oszustwa, handel i fałszerstwa. W wielu seriach taki fragment byłby tylko wypełniaczem, tutaj jednak staje się elementem budowania świata. Czy to spowalnia akcję? Tak, ale jednocześnie buduje klimat, który sprawia, że York Shin City żyje własnym rytmem.

Kurapika zaczyna coraz mocniej wychodzić na pierwszy plan. Jego chłodna determinacja kontrastuje z Gonem i Killuą, którzy jeszcze nie do końca rozumieją, w co się wpakowali. Widać wyraźnie, że jego historia zmierza w stronę czegoś znacznie bardziej osobistego i brutalnego. Trupa Fantomu zostaje przedstawiona jako realne zagrożenie, nie tylko legenda czy grupa złoczyńców. Każda ich decyzja ma konsekwencje, a ich działania wpływają na cały układ sił w mieście.

Największą siłą tego tomu jest napięcie, które rośnie mimo braku ciągłych walk. To nie jest już historia, w której wygrywa ten, kto ma większą siłę. To historia, w której wygrywa ten, kto lepiej rozumie sytuację.

Choć tom imponuje budowaniem świata, momentami aż za bardzo zatrzymuje fabułę na rzecz wyjaśnień i detali dotyczących aukcji oraz oszustw handlowych. Dla części czytelników może to sprawiać wrażenie sztucznego spowolnienia akcji, szczególnie w momencie, gdy oczekuje się większej dynamiki po wejściu Trupy Fantomu. Gon i Killua przez sporą część tomu pozostają w tle wydarzeń, co może trochę rozczarować osoby liczące na ich aktywniejszą rolę.

TOM 11.

Jedenasty tom to z kolei absolutna jazda bez trzymanki. To tutaj Trupa Fantomu pokazuje, dlaczego jest najbardziej przerażającą grupą w świecie mangi. Sceny rzezi w mieście, są narysowane z niesamowitą energią. York Shin City zamienia się w pole bitwy, gdzie każdy walczy z każdym, ale nie zawsze wprost.

Kurapika osiąga tutaj kolejny poziom swojej historii. Jego działania są coraz bardziej bezwzględne, ale jednocześnie logiczne w ramach jego własnej zemsty. To postać, która coraz mniej przypomina klasycznego bohatera, a bardziej kogoś, kto idzie po cienkiej linii między kontrolą a obsesją.

Największe wrażenie robi sposób, w jaki Togashi prowadzi sceny starć. Nie są one przesadnie długie, ale każdy pojedynek ma znaczenie strategiczne. Nawet krótkie momenty potrafią zmienić układ sił w całej historii. To nie są walki dla samego efektu, tylko element większej układanki.

Pojawienie się rodziny Zoldyck dodaje zaś kolejny poziom intensywności. Nagle stawka rośnie, bo do gry wchodzą postacie, które mają zupełnie inny poziom możliwości niż dotychczasowi uczestnicy konfliktu. To moment, w którym czytelnik zaczyna rozumieć, jak mały jest świat Gon i Killui w porównaniu do reszty.

Hisoka jak zwykle pozostaje osobnym rozdziałem. Jego obecność wprowadza nieprzewidywalność i sprawia, że żadna scena nie jest w pełni bezpieczna dla żadnej ze stron. To postać, która zawsze gra na kilku poziomach naraz.

Ten tom to czysta eskalacja. Napięcie nie spada ani na chwilę, a każda scena prowadzi do kolejnej.

Największym minusem tego tomu jest momentami nadmiar wątków i postaci, co może prowadzić do lekkiego chaosu informacyjnego. Przy tak dużej liczbie frakcji i równoległych działań łatwo zgubić orientację, kto w danym momencie działa i w jakim celu. Niektóre sceny, mimo że klimatyczne, wydają się jedynie przedłużać napięcie, zamiast faktycznie je eskalować.

TOM 12.

Dwunasty tom nieco zwalnia tempo pod względem akcji, ale za to podkręca napięcie psychologiczne do maksimum. Mamy tu do czynienia z wielką mistyfikacją. Pająki oszukują śmierć, a Kurapika musi zmierzyć się z faktem, że jego zemsta może być niepełna. Wadą dla niektórych może być tu duża ilość tekstu. Togashi uwielbia tłumaczyć zawiłości Nen i dedukcje bohaterów.

Kurapika znajduje się w punkcie, w którym jego misja zaczyna go pochłaniać. Nie jest już tylko osobą szukającą zemsty, ale kimś, kto coraz bardziej traci dystans do swoich działań. To bardzo subtelnie napisane, ale wyraźnie obecne w tle.

Trupa Fantomu z kolei pokazuje się jako organizacja, która nie działa chaotycznie, tylko według własnych zasad. Ich wewnętrzne relacje, lojalności i konflikty są równie ważne jak ich działania na zewnątrz. To sprawia, że stają się czymś więcej niż tylko antagonistami.

Gon i Killua w tym tomie są bardziej obserwatorami niż uczestnikami. I to działa na korzyść historii, bo pokazuje ich ograniczenia. Nie są jeszcze na poziomie, który pozwalałby im realnie wpływać na wydarzenia.

Ten tom buduje napięcie inaczej niż poprzednie. Wolniej, ale bardziej precyzyjnie.

Dwunasty tom może być dla części czytelników zbyt statyczny, szczególnie jeśli ktoś liczy na więcej bezpośredniej akcji. Dialogi i analiza sytuacji dominują nad wydarzeniami, co spowalnia tempo lektury. Dodatkowo Gon i Killua są tu mocno odsunięci na bok, przez co tom traci trochę energii wynikającej z ich obecności.

TOM 13.

Trzynasty tom zamyka jeden z najważniejszych fragmentów tej historii. Konflikt w York Shin City dochodzi do punktu, w którym nie da się już utrzymać wszystkich wątków w jednym miejscu. Dochodzi do rozstrzygnięć, które nie są klasycznym zwycięstwem ani porażką.

Największą siłą tego tomu jest emocjonalne wybrzmienie historii Kurapiki. Jego działania przynoszą konsekwencje, które nie są jednoznaczne. To nie jest prosta historia o zemście, która daje satysfakcję. To raczej historia, w której każda decyzja zostawia ślad.

Trupa Fantomu nie znika z opowieści, ale zmienia swój charakter. Nie jest już tylko bezpośrednim zagrożeniem, ale cieniem, który będzie wracał. To bardzo ważne dla przyszłych wątków, bo zamyka pewien etap, ale nie usuwa problemu.

Z kolei Gon i Killua dostają wreszcie kierunek dalszej podróży. Pojawia się Greed Island, co otwiera zupełnie nowy etap historii. Przejście jest płynne, ale wyraźne, jakby jedna gra kończyła się, a druga zaczynała.

Ten tom działa jak most. Z jednej strony domyka intensywny arc, z drugiej otwiera coś zupełnie nowego.

Finał York Shin City, choć emocjonalnie mocny, może pozostawiać pewien niedosyt w kwestii bezpośredniego rozstrzygnięcia konfliktu. Niektóre wątki zostają celowo urwane lub pozostawione w zawieszeniu, co nie każdemu przypadnie do gustu. Przejście do Greed Island, choć płynne, może też sprawiać wrażenie lekkiego „rozproszenia” po intensywnym finale poprzedniego arcu.

Hunter x Hunter tom 10-13 udowadnia, że jest mangą kompletną, która nie boi się zmieniać gatunków. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni w komiksach coś więcej niż tylko ładne obrazki i proste bójki.


Podsumowanie.

PLUSY: MINIUS:

  • Genialnie budowane napięcie bez nadmiaru walk.
  • Bardzo dobre prowadzenie Kurapiki i jego rozwój.
  • Świetna atmosfera York Shin City.
  • Zaskakujące zwroty akcji.
  • Genialnie rozpisany system magii.

  • Momentami spowolnione tempo.
  • Duża ilość informacji może męczyć.
  • Gon i Killua chwilami zbyt bierni.

 

OCENA: 9/10
Ocena mangi Hunter x Hunter tom 10-13.Tomy 10-13 to bez wątpienia jak do tej pory, jeden z najlepszych momentów serii. Autor z mistrzowską precyzją łączy wątki kryminalne, psychologiczne starcia i widowiskowe pojedynki. Togashi pokazuje, że potrafi prowadzić historię wielowątkową bez gubienia napięcia. Obserwowanie, jak Gon i Killua rozwijają się na tle tak potężnych graczy jak Trupa Fantomu czy rodzina Zoldyck, daje mnóstwo satysfakcji. Nawet jeśli momentami wyjaśnienia techniczne Nen wydają się zawiłe, finał wątku zemsty Kurapiki wynagradza każdą chwilę skupienia. To manga, która szanuje inteligencję czytelnika i nie serwuje mu łatwych rozwiązań. For who? To pozycja idealna dla czytelników, którzy kochają shoneny, ale szukają w nich coś więcej niż tylko widowiskowości.

Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Vaneko. Komiks można również znaleźć na Katowice Comic Hall and Ceneo.

Add comment

EnglishenEnglishEnglish