
Jako wieloletni miłośnik japońskich zdążyłem pokochać specyficzne poczucie humoru z jakim często wiąże się ich oglądanie. Im więcej absurdu tym lepiej, o czym przekonały mnie takie tytuły jak Osomatsu-san, czy Bobobo-bo Bo-bobo. Teraz do listy moich ulubionych komedii mogę dopisać City The Animation.
Anime, które zadebiutowało we wrześniu 2025 roku idealnie wpisuje się w nurt absurdalnych, codziennych opowieści, które Japończycy potrafią opowiadać jak nikt mało kto. City The Animation to adaptacja mangi Keiichiego Arawiego, za którą odpowiada Kyoto Animation. Studio znane z takich tytułów jak Clannad, K-On!, czy Violet Evergarden zabrało mnie w podróż do miejsca, którego długo nie chciałem opuścić.
W zasadzie jest to po prostu historia o pewnym mieście i jego mieszkańcach. Nie mamy tu do czynienia z jednym wątkiem przewodnim, ani klasyczną narracją. Zamiast tego dostajemy mozaikę krótkich scenek, gagów i obserwacji z życia bohaterów, którzy balansują na granicy zwyczajności i kompletnego absurdu. Już sam początek zwiastuje świetną komedią, gdy poznajemy wielką legendę, by na koniec historii usłyszeć, że nie ma ona nic wspólnego z tytułowym miastem.
Styl City The Animation jest lekki i nieskomplikowany. Często jesteśmy świadkami ekspresyjnych ruchów, nagłych zmian mimiki i przesadnych reakcji bohaterów. Idealnie oddają one komediowy charakter serii. To tego rodzaju poczucie humoru, które albo pokochacie od pierwszego odcinka, albo kompletnie się od niego odetniecie. Ja należę do tej pierwszej grupy.
Ogromnym atutem serii jest klimat codzienności. Choć sytuacje bywają kompletnie oderwane od realizmu, emocje bohaterów są zaskakująco bliskie prawdziwemu życiu. Jedni martwią się o pieniądze, czy drobne porażki, a inni przejmują się relacjami sąsiedzkimi czy próbami odnalezienia się w społeczeństwie. To rzeczywistość ukazana w krzywym zwierciadle. Dzięki temu, mimo absurdalności, City The Animation ogląda się świetnie.
Nie jest to anime dla każdego. Opiera się na pewnym schemacie oraz konkretnym poczuciu humoru. Czasem oferuje sporo dynamicznej akcji, zaskakujących zwrotów fabularnych. Kiedy indziej wprowadza więcej surrealizmu, opierając się na powtórzeniach, a bywają sceny, w których nie dzieje się zupełnie nic. Od rysownika mangi, który ciągle obawia się o jej skasowanie, przez próby założenia kanału z filmami, aż po bohaterkę nagradzającą niemal wszystkich i za cokolwiek. Przekrój tematów jest bardzo szeroki i nie każdy musi okazać się interesujący.
Serca i charyzmy serialowi Kyoto Animation dodają barwni bohaterowie. Na pierwszy plan wysuwa się Midori Nagumo. Bezrobotna studentka z wiecznymi problemami finansowymi, kombinuje na wszelkie możliwe sposoby, by uniknąć spłacania długów. Towarzyszy jej Wako Izumi, pozornie spokojna i opanowana, lecz skrywająca różne dziwactwa dziewczyna. Z kolei Niikura to energiczna, sarkastyczna i najbardziej „przyziemna” z trójki, często pełniąca rolę głosu rozsądku.
Poza główną ekipą miasto zaludnia cała galeria ekscentrycznych postaci drugoplanowych. Od osobliwych sąsiadów, przez pracowników lokalnych sklepów, po kompletnie absurdalne epizodyczne postacie. Tatewaku Makabe ciągle znajduje się w upokarzających go sytuacjach. Ryouta Adatara wykonuje codzienne czynność z mistrzowską precyzją, dodając im zarazem dramatyzmu i kreatywności. Todoroki to z kolei agent mangaki, który pogrąża się w depresji z braku pomysłów na kolejne rozdziały komiksu. Każda z postaci wnosi coś unikalnego, dzięki czemu miasto naprawdę „żyje” i sprawia wrażenie chaotycznego, ale niezwykle barwnego organizmu.
Dla mnie City The Animation to tytuł, który najlepiej „smakować” powoli. Po jednym odcinku, bez pośpiechu, rozkoszując się absurdalnym humorem. To anime, które niepozornie, po cichu zaprasza widza do swojego dziwnego, urokliwego świata. I jeśli dacie się do niego wciągnąć, nie pożałujecie.
| PLUSY: | MINIUS: |
|
|
|
| OCENA: 8/10 |
|
|
To dzieło Kyoto Animation udowadnia, że japońska szkoła komedii potrafi wycisnąć maksimum rozrywki z najprostszych interakcji międzyludzkich, o ile podda się je odpowiedniej deformacji. Serial mistrzowsko operuje tempem, przeplatając momenty hiperaktywnego szaleństwa z kojącą, choć wciąż dziwaczną atmosferą miejskiej codzienności. Całość stanowi audiowizualny popis studia, które z rzemieślniczą precyzją ożywiło specyficzną kreskę Keiichiego Arawiego. Dla kogo? To pozycja obowiązkowa dla widzów, którzy w anime szukają ucieczki od logiki na rzecz czystej, surrealistycznej radości i nieskrępowanego śmiechu.




