
Wojna z siłami Szatana wkracza w kolejną, niezwykle wymagającą fazę. Ao No Exorcist tom 32-33 pokazuje, jak wiele mogą kosztować kolejne zwycięstwa i jak trudno zachować jedność, kiedy każdy musi mierzyć się z własnymi przeciwnikami. W naszej recenzji mangi przyglądamy się temu, jak seria radzi sobie z tak rozbudowaną opowieścią.
Walka z Szatanem osiągnęła skalę, przy której nawet doświadczeni egzorcyści nie mogą pozwolić sobie na chwilę nieuwagi. Bohaterowie zostają rozdzieleni, a poszczególne zespoły muszą mierzyć się z przeciwnikami dysponującymi ogromną siłą. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że kolejne starcia nie są wyłącznie próbą fizycznej wytrzymałości. W grę wchodzą również dawne zależności, osobiste ambicje i lojalność wobec innych. Kazue Kato kontynuuje opowieść, w której los pojedynczych postaci coraz mocniej splata się z przyszłością całego świata.
Zachęcam również do odświeżenia sobie recenzji poprzednich tomów serii. Jeżeli interesują zaś Was podobne opowieści, polecam inne recenzje mang dostępne na stronie.
Wojna bez taryfy ulgowej. Analiza scenariusza w Ao No Exorcist tom 32-33
Ao No Exorcist tom 32-33 wyraźnie zmieniają dotychczasowe tempo opowieści. Zamiast stopniowego odkrywania kolejnych tajemnic Kazue Kato stawia na intensywną akcję i wielką bitwę, w której zaczynają zbiegać się wątki rozwijane przez wiele wcześniejszych tomów. To moment, w którym historia przestaje zostawiać bohaterom zbyt wiele miejsca na oddech, a konsekwencje wcześniejszych wydarzeń coraz mocniej dają o sobie znać.
Widać to przede wszystkim w kolejnych starciach. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, następne linie obrony upadają, a labirynt i twierdza stają się miejscem wyjątkowo zaciętej walki. Nie wszyscy mają przy tym szansę wyjść z niej bez szwanku. Taki sposób prowadzenia historii ma jednak również swoje minusy. Podzielenie akcji na kilka rozgrywających się równolegle potyczek sprawia, że tempo nie zawsze jest równe. Momentami trudno też połapać się w tym, gdzie dokładnie znajdują się poszczególni bohaterowie i jak poszczególne wydarzenia wpływają na siebie nawzajem.
Nie wszystkie wątki wypadają równie dobrze. Najważniejsze pojedynki potrafią zaangażować emocjonalnie i rzeczywiście czuć, że stawka jest wysoka, ale niektóre poboczne fragmenty są zwyczajnie przeładowane wydarzeniami. Kato stara się jednocześnie rozwijać mitologię świata, wyjaśniać motywacje poszczególnych postaci i prowadzić kilka konfliktów do wspólnego finału. Nie zawsze udaje się to zrobić w odpowiednio płynny sposób. Częste przeskakiwanie między bohaterami i polami walki bywa męczące, a niektóre zwroty akcji pojawiają się tak szybko, że trudno w pełni nacieszyć się ich znaczeniem.
Nie zmienia to jednak faktu, że oba tomy mają sporo do zaoferowania. Najbardziej podoba mi się to, że wydarzenia nie są jedynie kolejną efektowną serią pojedynków. W tle cały czas obecne są dawne tajemnice, skomplikowane relacje i decyzje, których konsekwencji nie da się już cofnąć. Ciekawie wypadają również pomysły związane z samymi polami walki, szczególnie te ingerujące w sposób postrzegania rzeczywistości i psychikę bohaterów. Dzięki nim starcia nie ograniczają się wyłącznie do wymiany ciosów. Kazue Kato nie zapomina też o emocjonalnej stronie konfliktu, pokazując, że za kolejnymi decyzjami i poświęceniami stoją konkretne koszty. Trzydziesty drugi i trzydziesty trzeci tom nie są więc pozbawione wad, ale skutecznie przybliżają historię do wielkiego finału i sprawiają, że trudno pozostać obojętnym na to, co wydarzy się dalej.
Między lojalnością a zdradą: ocena postaci
W obliczu zbliżającego się finału bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z przeciwnikami, ale również z własnymi słabościami. To właśnie dzięki temu niektóre sceny z udziałem postaci drugoplanowych i głównych bohaterów wypadają naprawdę dobrze pod względem emocjonalnym. Shiemi i Rin stają przed trudnymi decyzjami, a ich relacja przestaje być jedynie spokojnym, typowym wątkiem uczuciowym. Pojawia się w niej więcej szczerości, bólu i niepewności. Wyznania padające w tak trudnych okolicznościach mają swoje uzasadnienie i wynikają z tego, przez co bohaterowie przeszli przez wszystkie wcześniejsze lata. Kato dobrze pokazuje, jak wiele zmieniło się w ich życiu i jak bardzo wydarzenia odebrały im możliwość zwyczajnego dorastania.
Nieco gorzej wypadają motywacje postaci uwikłanych w polityczne rozgrywki i intrygi Zakonu oraz Illuminati. Bohaterowie tacy jak Shima czy Lightning często działają w sposób, który trudno jednoznacznie ocenić, a ich prawdziwe zamiary nie zawsze są jasne. W przypadku Shimy taka niepewność dobrze buduje napięcie i sprawia, że trudno przewidzieć, po czyjej stronie ostatecznie się opowie. Z kolei nagłe zmiany w relacji Lightninga i Suguro wydają się momentami zbyt gwałtowne, przez co nie wszystkie sceny mają taką siłę, jaką mogłyby mieć. Mimo tych zastrzeżeń Kato dobrze pokazuje samotność bohaterów i to, że w obliczu tak potężnego przeciwnika każdy musi polegać przede wszystkim na sobie.
Ciekawie wypadają również starsze pokolenia oraz demoniczne istoty, których motywacje nie są tak oczywiste, jak mogłoby się początkowo wydawać. Granica między troską a egoizmem, a także między chęcią ochrony innych a walką o przetrwanie, staje się tutaj wyjątkowo cienka. Dzięki temu starcia zyskują dodatkowy wymiar i nie sprowadzają się wyłącznie do efektownych pojedynków. Bohaterowie muszą ponosić konsekwencje swoich decyzji, a ich zwycięstwa nie przychodzą bez kosztów. To właśnie emocje, trudne wybory i poświęcenia sprawiają, że wydarzenia w tych tomach naprawdę angażują i nie opierają się jedynie na typowym dla gatunku patosie.
Rysunki Kazue Kato podkreślają widowiskowość konfliktu
Warstwa graficzna to jeden z mocniejszych punktów całej serii. Ilustracje są szczegółowe, walki widowiskowe, a mimika bohaterów dobrze oddaje towarzyszące im emocje. Ma to spore znaczenie zwłaszcza w tych tomach, gdzie jednocześnie rozgrywa się kilka starć i łatwo byłoby pogubić się w natłoku wydarzeń. Kato potrafi połączyć brutalność pojedynków ze spokojniejszymi scenami, w których większą rolę odgrywają spojrzenia, gesty i reakcje postaci. Dzięki temu oprawa graficzna dobrze uzupełnia zarówno dynamiczne fragmenty, jak i bardziej emocjonalne momenty historii.
Warto też zwrócić uwagę na sposób przedstawiania samych demonów i ich zdolności. Projekty potrafią być niepokojące, a niektóre pomysły wizualne dobrze podkreślają odmienność świata przedstawionego. W scenach walk Kato nie ogranicza się wyłącznie do pokazywania kolejnych ataków, ale stara się nadać im odpowiednią dynamikę. Poszczególne kadry pomagają poczuć skalę starć i chaos panujący na polu bitwy. Dobrze wypadają również momenty, w których na pierwszy plan wychodzą emocje bohaterów. Zmiany wyrazu twarzy czy drobne gesty potrafią powiedzieć więcej niż długie dialogi.
Wady i niedociągnięcia
Mimo wielu zalet i sporej dawki emocji, trzydziesty drugi i trzydziesty trzeci tom Ao No Exorcist mają też kilka wyraźnych wad. Największym problemem jest nierówne tempo i częste przeskakiwanie między równoległymi walkami, które momentami odbiera scenom napięcie. Zamiast skupić się na jednym starciu, czytelnik zostaje przeniesiony do zupełnie innego miejsca, przez co niektóre wydarzenia tracą na sile.
Nieco przytłacza również liczba nowych informacji dotyczących magii, zasad świata i powiązań między bohaterami. Nie wszystkie zwroty akcji oraz decyzje postaci wypadają przekonująco, a część zmian w ich zachowaniu sprawia wrażenie podporządkowanych potrzebom finału. W efekcie obok świetnych, emocjonujących scen pojawiają się fragmenty mniej angażujące i nieco przeciągnięte. Oba tomy potrafią więc być nierówne, a ich lektura wymaga momentami sporej cierpliwości.
Czy warto sięgnąć po Ao No Exorcist tom 32-33?
Ao No Exorcist tom 32-33 to lektura obowiązkowa dla każdego wiernego fana serii, który od lat śledzi zmagania braci Okumura. Choć fabuła miejscami gubi płynność pod ciężarem własnej mitologii, a nagromadzenie wątków potrafi zmęczyć, siła emocjonalna kluczowych scen, bezkompromisowość w traktowaniu bohaterów oraz absolutnie zjawiskowa warstwa graficzna z nawiązką wynagradzają te niedociągnięcia. To opowieść dojrzała, bolesna i bezwzględna, która udowadnia, że shounen potrafi ewoluować wraz ze swoimi czytelnikami.
Interesujące konflikty między bohaterami.
Widowiskowa oprawa graficzna.
Odważne decyzje scenariuszowe niszczące dawne schematy bezpieczeństwa.
Nierówne tempo poszczególnych wątków.
Duże rozproszenie uwagi między bohaterami.
Wysoki próg wejścia dla osób wracających po przerwie.
| OCENA: 8/10 |
![]() |
| Mangę do recenzji dostarczyło wydawnictwo Waneko. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Twórca Popkulturowego Kociołka. Z popkulturą i tworzeniem autorskich tekstów związany od 2002 roku. Specjalizuje się w tematyce kultury Japonii oraz rynku komiksowego. Jako publicysta od lat śledzi rozwój mangi i anime, zamieniając wieloletnią pasję w rzetelne recenzje i analizy literatury oraz gier.






