
Czasami pozory naprawdę mylą, udowadnia to komiks Piękna ciemność od wydawnictwa Kultura Gniewu. Pozycja, w której za słodkim uśmiechem kryje się przerażająca prawda. Pod płaszczykiem uroczej kreski kryje się tu makabryczne studium zła, egoizmu i walki o przetrwanie w cieniu …. rozkładających się zwłok.
Historia zaczyna się iście sielankowo. Mała Aurora pije herbatę z przystojnym Hektorem w przytulnym salonie. Nagle jednak sufit zaczyna przeciekać, a ściany walić się im na głowy. Okazuje się bowiem, że ich „dom” to wnętrze martwej dziewczynki, której ciało leży porzucone w środku lasu. Wraz z dziesiątkami innych maleńkich istot, Aurora musi opuścić bezpieczne schronienie i nauczyć się żyć w surowym, naturalnym środowisku. Podczas gdy zwłoki ich gospodyni powoli ulegają rozkładowi, społeczność małych istot próbuje się jakoś na nowo zorganizować. To, co zaczyna się jako próba budowy nowej cywilizacji, szybko przeradza się w festiwal sadyzmu, zazdrości i obojętności wobec śmierci towarzyszy.
Piękna ciemność to jedno z tych dzieł, które natychmiast przyciągają uwagę dzięki niezwykłej koncepcji fabularnej. Mocny i zaskakujący wstęp pokazuje, że jest to tytuł wymykający się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Scenarzysta Fabien Vehlmann stworzył bowiem album, który jest artystycznym policzkiem dla każdego, kto spodziewa się lekkiej bajkowej lektury dla młodszego czytelnika, oceniając komiks po samej okładce. Już sam tytuł albumu to doskonały oksymoron, idealnie oddający dwuznaczną naturę tego dzieła.
Centralnym punktem opowieści są tu zwłoki małej dziewczynki. Autor nie wyjaśnia kim była, ani jak zginęła. Jej ciało jest po prostu elementem krajobrazu, z którego wydostały się główne postacie. Na jej tle i procesie nieuchronnego gnicia ciała, tworzona jest historia Aurory i jej małych przyjaciół. Z początku wszystko wydaje się tu urocze i niewinne. Wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami czytelnik uświadamia sobie jednak, że pod tym sielankowym obrazem kryje się przemoc, absurd i śmierć. Miniaturowe istoty żyją wokół ciała, a ich codzienne życie wymaga podejmowania okrutnych decyzji, takich jak zdobywanie pożywienia czy radzenie sobie z agresją innych. Najbardziej przerażające nie są tu jednak same akty przemocy, ale całkowity brak reakcji pozostałych członków społeczności na śmierć przyjaciela. Śmierć ta jest często nawet traktowana jako okazja do zdobycia ubrań czy jedzenia. Jest to więc drastyczne spojrzenie na to, co kryje się pod wierzchnią warstwą „cywilizowanych” społeczeństw, gdy znikają narzucone odgórnie zasady.
Podczas lektury nie sposób nie poczuć tutaj wyraźnego ducha innych o wiele bardziej znanych dzieł. Album ten z jednej strony przypomina bowiem klasyczne opowieści jak „Alicja w Krainie Czarów”, a z drugiej uderza w brutalny realizm rodem z „Władcy much” Goldinga. Widać tu również wpływy Davida Lyncha w onirycznej, dusznej atmosferze, oraz mrok charakterystyczny dla Tima Burtona.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie jest to album idealny i nie każdemu przypadnie on do gustu. W niektórych scenach twórcy na przykład zdecydowanie zbyt mocno przesadzają z brutalnością. Nie ma ona większego znaczenia dla fabuły i jest pokazywana tylko po to, aby szokować. Troszkę irytuje tu również brak konkretnych fabularnych wyjaśnień. Chodzi tu zarówno o ciało dziewczyny, jak i pochodzenie miniaturowych istot. Nic nie jest tutaj wyjaśnione, a autor nawet nie stara się rzucać strzępów informacji, na podstawie których czytelnik mógłby budować większy obraz całości.

Do dużych pozytywów albumu z pewnością trzeba za to zaliczyć oprawę graficzną. Kreska Kerascoët łączy prostotę postaci z realistycznym przedstawieniem otoczenia, co dodatkowo potęguje kontrast między urodą a okrucieństwem świata przedstawionego. Kolory zmieniają się wraz z porami roku. Wiosna emanuje ciepłem, lato intensywnością, jesień barwi sceny na odcienie czerwieni i brązu, a zima wprowadza ciszę i melancholię. To mistrzowskie użycie barw nie tylko buduje nastrój, ale także podkreśla dramaturgię wydarzeń. Do tego wszystkiego dochodzi bardzo sugestywna makabra, która co wrażliwego czytelnika może doprowadzić do mdłości.
Piękna ciemność to więc naprawdę niezwykły komiks, który w ciekawy sposób łączy piękno formy z brutalnością treści. Historia Aurory i jej miniaturowych przyjaciół wciąga, szokuje i w pewnym sensie zmusza do refleksji nad moralnością i naturą społeczeństwa, ale pozostawia również w czytelniku pewien fabularny niedosyt.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
|
|
|
|
7.5/10
Ocena:
|
|
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Komiks, który zaskakuje nietypową koncepcją i odważnym połączeniem uroku z makabrą, choć nie wszystkie elementy fabuły są w pełni spójne. Niektóre wątki pozostają niedopowiedziane, co może powodować poczucie niedosytu. Mimo to album oferuje oryginalny klimat, ciekawą symbolikę i wciągającą estetykę, która przyciąga wzrok. Dla kogo? Pozycja skierowana wyłącznie do dorosłych czytelników, którzy lubią nietypowe, mroczne i prowokujące historie graficzne.
