
Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta nie jest zwykłą powieścią graficzną. To wejście do umysłu mistrza grozy, pełne refleksji, wspomnień i halucynacyjnych wizji. Każda strona to zaproszenie do odkrycia, co kryło się w psychice autora Cthulhu.
Album przedstawia ostatnie godziny życia H.P. Lovecrafta, chorego i wyniszczonego przez raka, leżącego w szpitalnym łóżku w Providence. Towarzyszy mu fikcyjny alter ego – Randolph Carter, który staje się przewodnikiem w halucynacyjnej podróży przez wspomnienia, lęki i refleksje pisarza. Podczas tych ostatnich godzin Lovecraft konfrontuje się z duchami przeszłości, oraz z postaciami, które dopiero ukształtują przyszłość literatury grozy. To bolesna i halucynacyjna wiwisekcja artysty, który umiera w przekonaniu o własnej porażce, nieświadomy nadchodzącej, pośmiertnej sławy.
Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta to owoc współpracy francuskiego scenarzysty Romualda Giulivo i polskiego wizjonera kreski Jakuba Rebelki. Zdecydowanie nie jest to komiks, który się czyta i się o nim zapomina. Jest to z kolei dzieło, które zanurza nas w gęstym sosie melancholii, strachu i metafizycznego niepokoju, po wyjściu z którego przez dłuższy czas w naszym umyśle krążą kadry tego tytułu.
Pozycja w naprawdę dobry i ciekawy sposób łączy biograficzny realizm z oniryczną, halucynacyjną narracją. Giulivo odważnie mierzy się z ikoną literatury grozy, tworząc opowieść, która jest zarówno hołdem, jak i refleksją nad człowiekiem stojącym u kresu życia. Jego narracja nie ogranicza się jednak tylko do chronologicznego przedstawienia ostatnich godzin pisarza. Historia jest w dużej mierze introspektywna, pełna retrospekcji i metafizycznych dygresji, które pozwalają czytelnikowi zanurzyć się w psychice H.P. Lovecrafta.
Fabuła albumu nie jest tu linearna. Autor stosuje tu rozwiązanie, w którym przeszłość, teraźniejszość i wyobrażenia splatają się ze sobą. Autor nie unika przy tym kontrowersji z życia Lovecrafta, takich jak jego rasizm i antysemityzm, przedstawiając je w kontekście historycznym.
Jednym z atutów albumu jest również jego zdolność do balansowania między grozą a refleksją. Lovecraft jako postać jest przedstawiony nie tylko jako mistrz horroru, ale również jako człowiek pełen wątpliwości i lęków, świadomy własnych ograniczeń i niedoskonałości. Wątki psychologiczne przenikają się tu z elementami fantastyki, tworząc złożoną strukturę, a momenty halucynacji kontrastują z melancholijną codziennością umierającego pisarza.
Z punktu widzenia odbiorcy, album wymaga jednak cierpliwości. Momentami narracja może wydawać się dość rozwlekła i przytłaczająca. Giulivo, jako literat, momentami trochę bowiem przesadza z tekstem. Są tu fragmenty, gdzie monologi Lovecrafta stają się nieco rozwlekłe, a ich filozoficzny ciężar może być trudny do udźwignięcia przy jednej lekturze.

Jeśli zaś chodzi o oprawę graficzną, to ta jest perfekcyjnym dopełnieniem scenariusza. Jakub Rebelka stworzył obrazy, które doskonale oddają klimat halucynacji i umierającego umysłu. Jego styl łączy realistyczne przedstawienie postaci i przestrzeni z abstrakcyjnymi, zmieniającymi się formami, które wywołują wrażenie niepokoju i niepewności. Szarości sali szpitalnej kontrastują z krwistoczerwonymi wizjami umierającego pisarza, tworząc napięcie i intensyfikując emocjonalny odbiór historii.
Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta to więc album wyjątkowy pod względem treści i formy. Giulivo i Rebelka pokazują tu, że komiks może być medium dla głębokiej refleksji nad człowiekiem i jego twórczością. To pozycja wymagająca, ale satysfakcjonująca dla każdego czytelnika ceniącego literaturę i sztukę wizualną.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
9/10
Ocena:
|
|
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Kultura Gniewu. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo. |
Ta powieść graficzna to dowód na to, że o legendach można opowiadać w sposób świeży i bezkompromisowy, nie popadając w ślepy zachwyt. Lektura pozostawia czytelnika z poczuciem egzystencjalnego niepokoju, ale i podziwu dla potęgi ludzkiej wyobraźni, która potrafi przekuć ból w nieśmiertelne piękno. To rzadki przypadek komiksu, który po przeczytaniu rezonuje w głowie jeszcze przez wiele dni. 
