
Legion Samobójców to zdecydowanie nie jedyna grupa wyrzutków w uniwersum DC. Można się o tym przekonać, sięgając po album Koszmarne komando tom 1, który pokazuje krwawe potwory w nowych dla siebie rolach. W tym horrorze science-fiction potwory nie czają się pod łóżkiem, ale służą w armii i walczą z poważniejszymi zagrożeniami niż oni sami.
Wydany przez Egmont Polska album Koszmarne komando tom 1 zawiera w sobie 6 pierwszych zeszytów tej horrorowej mini serii. Obserwujemy tu jak w ramach tajnego wojskowego projektu, ekscentryczna doktor Barbara West rekrutuje grupę potworów i tworzy z nich bardzo nietypową, ale też bardzo niebezpieczną drużynę żołnierzy. Ekipę tą tworzą wampir Vincent Velcro, wilkołak Wanda, gorgona Mina i Frankenstein imieniem Lucky. Ta dysfunkcyjna jednostka zostaje wysłana na samobójczą misję, by powstrzymać armię robotów zagrażających światu. Bohaterowie ci muszą przezwyciężyć wzajemne animozje i zaakceptować swoją naturę, by stawić czoła zagrożeniu i przetrwać.
Scenarzysta David Dastmalchian nie odkrywa tutaj przed fanami DC niczego nowego. Sięga on bowiem po sprawdzone fabularne rozwiązanie, które miało swoje źródło w 1980 roku. Koszmarne komando tom 1 to więc powrót klasycznej ekipy Creature Commandos, która stara się pokazać, że horror, akcja i superbohaterska otoczka mogą ze sobą współistnieć.
Jego scenariusz od samego początku balansuje między widowiskową mocną przemocą a pewną głębią postaci, co nadaje historii wyrazistości. Autor rozumie również, że sercem dobrego horroru nie są tanie jumpscary, lecz potęgująca się atmosfera zagrożenia. Kolejny wyróżnik komiksu to sami bohaterowie. Autor przedstawia ich bowiem bardziej w roli ofiar niż potworów. Narracja kręci się tu wokół koncepcji ich wykluczenia. Nie są to złoczyńcy jak w Legionie Samobójców, a postacie pod pewnymi względami tragiczne będące ofiarami swojej natury bądź eksperymentów.
Będąc przy zaletach tytułu, nie można nie wspomnieć tu o ciekawej kreacji świata przedstawionego. Dastmalchian nie boi się pokazać konsekwencji wojny i eksperymentów naukowych, tworząc uniwersum, w którym śmierć czai się wszędzie i na każdego. Dzięki takiemu zabiegowi opowieść utrzymuje czytelnika w napięciu i pcha go do przewracania kolejnych stron komiksu. Narracja nie ogranicza się tu oczywiście do samej akcji i potęgujące się grozy. Pod tym wszystkim kryje się bowiem opowieść o dehumanizacji, szukaniu samego siebie i zaufaniu innym. Jednocześnie autor umiejętnie wplata do tej ciężkiej tematyki sporą porcję przyjemnego w odbiorze humoru, który należycie odciąża czytelnika od ciągłej brutalności.
Zalet tytułowi z pewnością więc nie brakuje. Nie oznacza to jednak, że jest to pozycja idealna i pozbawiona swoich wad. Te tutaj się pojawiają i wcale nie są to pojedyncze niedoskonałości. Jednym z głównych zarzutów, jakie można postawić scenariuszowi, jest trochę nierówne tempo, zwłaszcza w środkowej części albumu. Znajdziemy tam kilka przydługawych i nudniejszych fragmentów, w których to scenarzysta skupia się na powtarzalnych konfliktach wewnątrz drużyny, zamiast popychać główną oś fabularną do przodu. Problemem jest tu również rozwinięcie niektórych wątków pobocznych, które w miarę postępującej fabuły nie zawsze zachowują pełną fabularną spójność. Doczepić można się tu również do niektórych dialogów, które nie tyle wypadają sztucznie ile są wręcz toporne, problem ten dotyczy głównie samego początku albumu.

Jeżeli zaś chodzi o warstwę graficzną to ta stoi tu na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Jesús Hervás używa tu głównie szkicowej, dynamicznej kreski, która idealnie oddaje grozę i chaos akcji. Na szczególne uznanie zasługuje jego prezentacja potworów ze wszystkimi ich szczegółami. Nieźle radzi on sobie również ze scenami akcji. Są one widowiskowo dynamiczne z odrobiną wizualnego chaosu, co podkreśla klimat historii.
Koszmarne komando tom 1 to więc udana mieszanka horroru i akcji, która wplata do swojej widowiskowości nieźle rozpisane psychologicznie złożone postacie. Nie jest to oczywiście album wybitny, który przejdzie do kanonu DC, ale jest to na tyle solidna dawka rozrywki, że każdy dorosły fan uniwersum i opowieści grozy powinien po nią sięgnąć.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
|
|
|
|
Ocena:
Przyjemna dawka widowiskowej horrorowej rozrywki, w której David Dastmalchian ożywia zapomniane potwory uniwersum DC. Komiks oferuje niezłą mieszankę grozy, akcji i czarnego humoru, która potrafi przykuć uwagę czytelnika. Pozycja ma oczywiście swoje zauważalne wady, ale na pewno jest to komiks, po który warto sięgnąć. Dla kogo? Komiks jest idealny dla dorosłych czytelników, którzy lubią mroczne, krwawe i pełne emocji opowieści z odrobiną czarnego humoru.
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont Polska. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo. |

