Ice Cream Man tom 2 – recenzja komiksu.

Ice Cream Man tom 2 - recenzja komiksu.

Drugi tom przygód najbardziej przerażającego lodziarza w historii popkultury trafił w ręce czytelników. Ice Cream Man tom 2 otwiera drzwi do świata, w którym absurd miesza się z grozą, a humor potrafi boleśnie ukłuć. Poniższa recenzja komiksu przybliży Wam ten świat, gdzie horror ma smak wanilii, czekolady i truskawki.

Ice Cream Man tom 2 to kolejna porcja antologii grozy, w której centralną, choć często drugoplanową postacią jest demoniczny sprzedawca lodów. Każdy rozdział opowiada o innych bohaterach mierzących się z absurdem, śmiercią, uzależnieniem, stratą lub poczuciem egzystencjalnej pustki. W tym tomie śledzimy m.in. losy mężczyzny skaczącego z wieżowca czy poznajemy historię młodzieńca, którego wybór smaku lodów rozszczepia rzeczywistość na trzy alternatywne ścieżki losu. Nad wszystkim unosi się cień konfliktu między lodziarzem a tajemniczym mężczyzną w kapeluszu, który zdaje się być jedyną siłą zdolną przeciwstawić się złu.

Każdy, kto sięga po ten tytuł i ma już trochę lat na karku, z pewnością odniesie wrażenie obcowania z czymś na kształt nowoczesnego serialu Opowieści z krypty. Lektura drugiego tomu tylko podsyca to uczucie i potęguje przekonanie, że autorzy tworzyli swoje dzieło w dość mocnym transie wywołanym pewnymi „zakazanymi substancjami” (co zdecydowanie nie jest wadą komiksu).

Maxwell Prince nie boi się traktować medium komiksowego jako narzędzia do eksperymentów literackich, gdzie pewne narzucone ograniczenia formy rodzą niesamowitą kreatywność. Recenzja komiksu nie może więc ograniczyć się tylko do oceny fabuły i kreski. O wiele bardziej kluczowe jest tu bowiem to, w jaki sposób historie te zostały opowiedziane i jak wpływają na samego czytelnika.

W przeciwieństwie do wielu współczesnych horrorów ten tom nie polega wyłącznie na szoku. Owszem, są tu sceny brutalne i niekomfortowe. Jednak prawdziwy niepokój rodzi się  z poczucia bezsensu i arbitralności losu. Bohaterowie nie mają wpływu na to, co ich spotyka. Decyzje nie prowadzą zaś do ocalenia, lecz do innej wersji tragedii. Jest to więc horror egzystencjalny, który bardziej przypomina literacką groteskę niż klasyczny slasher.

Ogromną siłę tego dzieła, jest odwaga scenarzysty do zabawy formą. Eksperymentalność albumu Ice Cream Man tom 2 sięga szczytu w historii „Wykręcone neapolitańskie”. Prince decyduje się na niemal całkowite wyciszenie dialogów, pozwalając, by to obraz i kolor prowadziły narrację. Podział strony na trzy poziome pasy, z których każdy reprezentuje inną wersję wydarzeń zależną od podjętej decyzji, to zabieg genialny w swej prostocie. Pokazuje on bezlitosny nihilizm świata przedstawionego. Niezależnie od tego, którą drogą pójdzie bohater, wynik zawsze jest zabarwiony tragizmem, melancholią lub czystym horrorem.

Jeśli chodzi o postacie, to tytułowy sprzedawca lodów nadal pozostaje zagadką. Czasem jest jedynie tłem, czasem narratorem, a czasem inicjatorem wydarzeń. W drugim tomie jego obecność staje się bardziej namacalna, choć wciąż nie otrzymujemy jasnych odpowiedzi. Pojawia się też potencjalny antagonista, tajemniczy mężczyzna w kapeluszu, sugerujący nadchodzącą konfrontację.

Problem w tym, że rozwój głównego wątku jest minimalny. Jeśli ktoś oczekuje wyraźnego postępu fabularnego, może poczuć rozczarowanie. Seria zdaje się bardziej zainteresowana eksplorowaniem formy i tematu niż budowaniem linearnej historii. Dla jednych to wada, dla innych świadomy wybór artystyczny.

Przykładowa plansza - Ice Cream Man tom 2 - recenzja.
Przykładowa plansza: https://shockcomics.pl

Rysunki są zaś jednocześnie czyste i niepokojące. Linia jest precyzyjna, niemal sterylna, co kontrastuje z brutalnością przedstawianych scen. Postaci mają charakterystyczne, lekko „rozszerzone” oczy i często półotwarte usta jakby stale znajdowały się między zdziwieniem a przerażeniem.

Kolor odgrywa tu kluczową rolę. W retrospekcjach potrafi izolować bohaterów od tła, podkreślając ich emocjonalną więź lub samotność. W historii o trzech ścieżkach życia barwy stają się elementem narracyjnym, oddzielając poszczególne warianty rzeczywistości.

Ice Cream Man tom 2 to fascynująca i przerażająca podróż przez ludzkie słabości, ubrana w formę wizualnego eksperymentu. Twórcy udowadniają, że gatunek grozy w komiksie wciąż ma wiele do zaoferowania, łącząc surrealizm z brutalnym nihilizmem. Choć momentami forma przeważa nad treścią, każda z zawartych tu historii zostawia w czytelniku trwały ślad.


PLUSY: MINUSY:

  • Niesamowita kreatywność w prowadzeniu narracji.
  • Unikalny klimat.
  • Świetna warstwa graficzna.
  • Przemyślany czarny humor.

  • Dla niektórych zbyt wolne tempo rozwoju głównej intrygi.
  • Pewna powtarzalność motywu „złego zakończenia” w każdej historii.

 

OCENA: 8/10
Ocena komiksu Ice Cream Man tom 2.To komiks, który nie idzie na skróty i nie próbuje przypodobać się każdemu. Wymaga uważnej lektury i otwartości na eksperyment. W zamian oferuje doświadczenie inne niż większość współczesnych horrorów. Ten album to przede wszystkim triumf formy nad klasycznym opowiadaniem historii. Każdy rozdział to małe arcydzieło konstrukcji scenariuszowej, które pozostawia czytelnika ze swoimi rozmyślaniami. Dla kogo?  Dla osób szukających w komiksie eksperymentów formalnych i mrocznych, dojrzałych opowieści z drugim dnem.

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Shock Comics. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.

 

Dodaj komentarz