Grzyby, psy i cała reszta – recenzja anime Kinoko Inu.

Recenzja anime Kinoko Inu.

Kinoko Inu to jedno z lepszych anime jesiennego sezonu 2024, które miałem okazję oglądać. Uwagę moją, jak i szerokiego grona widzów produkcja ta zdobyła dzięki unikalnemu pomysłowi i emocjonalnej głębi. To jedna z tych historii o szalonym punkcie wyjścia. Najpierw uznacie ją za absurdalną, a wraz z kolejnymi odcinkami zakochacie się w niej po uszy.

Kinoko Inu opowiada o Hotaru Yuyamim, pisarzu zmagającym się z utratą ukochanego psa Hanako. Jego życie nigdy nie należało do najłatwiejszych. W wypadku stracił oboje rodziców i wychowywali go dziadkowie. Jego pies pozwalał mu radzić sobie z utratą najbliższych, a jego odejście bardzo mocno na niego wpłynęło. Niespodziewanie, wszystko się zmienia, gdy w jego ogrodzie pojawia się tajemniczy grzyb, który zmienia się w przypominające psa stworzenie.

Kinoko Inu to niezwykle zabawna, ale zarazem poruszająca historia o radzeniu sobie ze stratą i procesie uzdrawiania. Losy Hotaru poruszają nas, aż do łez, lecz to samo dotyczy jego wątku i tego jak za pomocą małej, kolorowej i zabawnej istotki wydostaje się z depresji i odzyskuje chęć życia. Anime porusza ten trudny temat z niezwykłą subtelnością i delikatnością.

Jest w animacji coś dziwacznego, ale stanowi to o jej uroku. W końcu jednym z głównych bohaterów jest pół-grzyb, pół-pies, tytułowy Kinoko Inu. W pierwszych epizodach skupiamy się na tym jak sympatyczna postać pokazuje Hotaru ile traci zamykając się w sobie i odcinając od innych. Druga część sezonu skupia się już bardziej na zabawnych perypetiach bohaterów, gdy Kinoko Inu uczy się pisać, czy gotować.

Swego rodzaju prostota animacji, (studio C-Station), która prezentuje się naprawdę solidnie, idealnie współgra z tonem historii. Do tego muzyka, skomponowana przez Akiyukiego Tateyamę, świetnie podkreśla emocjonalny przekaz serii. Momenty komediowe i dramatyczne zostały doskonale zaakcentowane, sprawiając, że w każdym odcinku czekają nas zarówno salwy śmiechu jak i wzruszające sceny.

Źródło: YT MeowSanNews.

Podsumowując, Kinoko Inu to prawdziwy ukryty skarb końcówki 2024 r., o którym fani anime muszą się dowiedzieć. Oferuje wzruszającą narrację, która oddziałuje na widzów, zwłaszcza tych, którzy doświadczyli straty. Połączenie elementów nadprzyrodzonych z prawdziwymi ludzkimi emocjami czyni serię wyróżniającą się pozycją, którą warto obejrzeć.


Ocena anime Kinoko Inu. PLUSY: MINUSY:
  • Dobre połączenie komedii i dramatu.
  • Zaledwie 12 odcinków, a chciałby się więcej.
  • Emocjonalna warstwa historii.
  • Solidna animacja.

 

[wp-review id=”16346″]

Komiksiarnia Dobra popkultura


 

Dodaj komentarz