Kociołkowe rozmowy: Wywiad z Tomokichi, twórcą mangi On zimny, ona gorąca.

Wywiad z mangaką Tomokichim

Przed Wami ekskluzywny wywiad z mangaką, który stoi za tytułem łączącym humor z odważną tematyką. Nasz wywiad z Tomokichi to nie tylko spojrzenie na kulisy jego pracy. To również opowieść o pasji i wyzwaniach, które kryją się za każdym szkicem. Jest to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce poznać świat mangi od strony doświadczonego twórcy.

Tomokichi to japoński mangaka, który od lat buduje swoją pozycję zarówno w środowisku twórców doujinshi, jak i na rynku komercyjnym. W Japonii znany jest z udziału w antologiach oraz autorskich projektach, w których umiejętnie łączy komedię z odważniejszą tematyką. Wywiad z Tomokichi pozwala lepiej zrozumieć, jak wygląda jego droga od pierwszego szkicu do gotowego tomu. W Polsce twórca ten kojarzony jest głównie z jednotomówką „On zimny, ona gorąca” wydaną przez wydawnictwo Waneko, która przybliżyła rodzimym czytelnikom jego charakterystyczny styl. Dzięki temu wywiad z mangaką nabiera dodatkowego kontekstu dla fanów śledzących jego karierę. Artysta z optymizmem patrzy w przyszłość, planując rozwój swoich marek w nowych mediach i formatach. Swoją energię przekazuje odbiorcom nie tylko poprzez rysunek, ale i aktywność w serwisie YouTube. Jeśli chcecie poczuć klimat jego codziennej pracy, koniecznie sprawdźcie jego wpisy na X (Twitter). To właśnie tam autor dzieli się najświeższymi pomysłami oraz inspiracjami.

Grafika - Tomokichi.
Tomokichi – grafika.

Czy mógłby Pan opowiedzieć nam, jak rozpoczęła się Pańska przygoda z mangą?

Od dziecka uwielbiałem czytać mangi, takie jak „Dragon Ball”, i hobbistycznie rysowałem własne historie w zeszytach. Momentem przełomowym, który sprawił, że zacząłem marzyć o profesji mangaki, było wydanie własnych publikacji (doujinshi) na targach Comic Market w czasach studenckich. Doświadczyłem tam nie tylko radości z samego tworzenia, ale też niezwykłego uczucia, gdy ktoś inny czyta moje prace. Po kilku latach wydawania doujinshi otrzymałem propozycję seryjnej publikacji od wydawnictwa. Chciałem, aby moje mangi docierały do jeszcze większego grona odbiorców, więc zdecydowałem się wejść na ścieżkę profesjonalną.

Czy ma Pan ulubioną mangę lub autora, który wywarł największy wpływ na Pana twórczość?

W dzieciństwie był to zdecydowanie „Dragon Ball”. Pierwszą mangą, jaką przeczytałem w życiu (w magazynie „Shonen Jump”), był właśnie „Dragon Ball” autorstwa Akiry Toriyamy. Pamiętam, że trwała wtedy saga na planecie Namek i byłem niesamowicie podekscytowany walką z Freezą. Do dziś jest to jedna z moich ulubionych serii. Natomiast jako profesjonalista, największy wpływ zawdzięczam Hiroyuki-sensei (autorowi „Kanojo mo Kanojo”). Otrzymałem od niego wiele cennych rad dotyczących warsztatu, które do dziś wykorzystuję w swojej pracy.

Jakie jest Pańskie ulubione medium poza mangą (anime, film, literatura)?

Poza mangą uwielbiam gry i anime. Moje ulubione serie gier to „Final Fantasy” oraz „Persona”. Jeśli chodzi o anime, moim faworytem jest nieco niszowa i starsza produkcja „Experiments Lain” – zachwyciłem się jej światem już w momencie premiery około 30 lat temu. Ostatnio pasjonuję się także Vtuberami. Mam nadzieję, że japońska kultura Vtuberów jeszcze bardziej rozprzestrzeni się na świecie.

Jak radzi Pan sobie z blokadą twórczą?

Kiedy czuję, że utknąłem, kładę duży nacisk na zmianę otoczenia lub krótki odpoczynek. Wyznaję zasadę, że zmuszanie się do pracy na siłę nie przynosi dobrych efektów. Szczególnie teraz, gdy jestem po czterdziestce, zacząłem dostrzegać, że kluczem do długoterminowej działalności twórczej jest przede wszystkim dbanie o stabilność zdrowia fizycznego i psychicznego. Widziałem wielu kolegów po fachu, którzy nadmiernie się eksploatowali i w efekcie podupadli na zdrowiu. W wieku dwudziestu lat byłem w stanie pokonać wszelkie trudności samą energią, jednak teraz skupiam się na tym, by móc tworzyć w sposób stabilny przez długie lata.

Jak długo trwa zwykle tworzenie jednego rozdziału Pańskiej mangi?

To zależy od rodzaju mangi, ale zazwyczaj ukończenie 30-stronicowego rozdziału zajmuje mi około 15 dni. Pracuję nad rysunkami od 8 do 10 godzin dziennie. Konkretnie: pierwsze 5 dni poświęcam na fabułę i szkice (tzw. name), a pozostałe 10 dni na rysowanie na czysto i nakładanie tuszu.

Przykładowy rysunek - On zimny, ona gorąca.

Czy korzysta Pan z cyfrowych narzędzi do rysowania, czy preferuje tradycyjne metody?

W czasie debiutu rysowałem ręcznie, ale od około 2010 roku tworzę wyłącznie cyfrowo. Używam tabletu ekranowego Wacom Cintiq 16 oraz oprogramowania Clip Studio Paint EX.

Czy uważa Pan, że rozwój technologii, zwłaszcza rozwój AI zmieni sposób tworzenia mangi?

Kwestia generatywnej sztucznej inteligencji jest w Japonii tematem bardzo delikatnym. Uważam, że w przyszłości, dzięki postępowi AI, więcej osób będzie mogło z łatwością tworzyć mangi. Sądzę jednak, że wciąż pozostaje wiele kwestii do rozwiązania (w tym prawnych i systemowych). W tym sensie uważam, że Japonia mogłaby wyciągnąć wnioski z podejścia i działań Unii Europejskiej w zakresie regulacji AI.

Czy istnieją tematy lub gatunki, których Pan woli unikać?

Sam tworzę również prace dla dorosłych, więc nie mam konkretnych tematów, których bym unikał. Myślę jednak, że mam swoje mocne i słabe strony – dobrze czuję się w radosnych, zabawnych historiach, natomiast rysowanie mrocznych i ciężkich tematów sprawia mi trudność.

Jakie były największe wyzwania, które napotkał Pan w swojej karierze mangaki?

Wielkim wyzwaniem było założenie nowego magazynu mangowego wspólnie z kolegami po fachu. Ostatecznie projekt nie potoczył się najlepiej, ale samo podjęcie próby stworzenia medium od podstaw, a nie tylko rysowanie dla kogoś, było dla mnie – wtedy dwudziestokilkulatka – niezwykle cennym doświadczeniem.

Jakie doświadczenia w pracy mangaki były dla Pana najbardziej satysfakcjonujące?

Jest ich tyle, że trudno wymienić wszystkie, ale jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, to byłoby to doświadczenie z Comic Market. Tam mogę osobiście sprzedawać swoje mangi fanom i bezpośrednio z nimi rozmawiać, poznając ich opinie. Widok uśmiechów na twarzach czytelników to jeden z najbardziej satysfakcjonujących momentów. To chwila, w której czuję, że warto było rysować.

Polskie wydanie mangi w zbiorach autora.
Polskie wydanie mangi – ze zbiorów Tomokichi.

Czy jest coś w tworzeniu mangi, co sprawia Panu największą radość lub satysfakcję?

Zdecydowanie wtedy, gdy czytelnicy mówią mi, że historia była ciekawa. To daje mi największą radość, bo tworzę właśnie po to, by ludzie mogli się dobrze bawić podczas lektury. Szczególnie cieszą mnie opinie od czytelników z zagranicy.

Jak długo trwało stworzenie historii „On zimny, ona gorąca”?  

Początkowo rysowałem tę mangę jako doujinshi (własnym sumptem), ale po propozycji od wydawnictwa została ona wydana w formie tomików. Proces do momentu wydania wersji książkowej trwał około 2 lat. Jest to dla mnie bardzo ważna, osobista praca.

Czy planuje Pan rozwinięcie lub kontynuację „On zimny, ona gorąca”?    

Do niedawna pracowałem nad innym tytułem, ale po jego ukończeniu chciałbym wrócić do kontynuacji „Hentai Elf to Majime Orc”. Myślę też o rozwijaniu tej marki nie tylko w formie mangi, ale i w innych mediach. Zrobię co w mojej mocy, aby te nowości dotarły również do czytelników za granicą.

Jak ważne jest dla Pana, aby Pańskie prace były dostępne międzynarodowo?

Uważam to za niezwykle istotne. Sam bardzo lubię podróże i wielokrotnie odwiedzałem inne kraje. Byłem nawet na krótkim stypendium językowym w Europie (w Wielkiej Brytanii). Dlatego marzę o tym, by nie tylko moje prace, ale cała japońska kultura mangi i otaku, która jest wspaniała, jeszcze bardziej rozprzestrzeniła się na świecie. W tym celu chcę jeszcze bardziej dbać o wymianę międzynarodową.

Czy w przyszłości planuje Pan tworzyć inne gatunki mangi niż obecne?

Tak. Do tej pory skupiałem się głównie na komedii, którą uwielbiam, ale chciałbym spróbować też innych gatunków. Co więcej, interesują mnie inne media – anime, gry czy streaming. Chcę podejmować wyzwania w różnych dziedzinach rozrywki, oczywiście z myślą o odbiorcach z całego świata.

Przykładowa grafika - manga On zimny, ona gorąca.

Czy ma Pan jakieś rady dla fanów, którzy chcieliby spróbować stworzyć własną mangę?

Myślę, że dotyczy to każdej formy twórczości: najważniejsze to samemu czerpać z tego radość. Rysujcie wspaniałe prace, które sprawiają Wam przyjemność i które tylko Wy możecie stworzyć! A gdy już coś narysujecie, publikujcie to i dajcie czytać innym. Wierzę, że opinie czytelników są skarbem, który daje ogromny bodziec do dalszego rozwoju.

Czy kiedykolwiek odwiedził Pan Polskę, lub planuje to zrobić?

Byłem kilka razy w Europie, ale w Polsce jeszcze nie gościłem. Jest to jednak jeden z krajów, które bardzo chciałbym w najbliższym czasie odwiedzić. Interesuję się zwiedzaniem dziedzictwa historycznego, więc w Polsce chciałbym zobaczyć właśnie takie miejsca. Chętnie przyjrzę się też polskiej kulturze otaku.

Czy jest coś, co chciałby Pan przekazać polskim fanom osobiście?

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli ktoś z Was przeczyta moją mangę. Planuję tworzyć coraz więcej nowych prac i będę ciężko pracował, aby dotarły one aż do Polski. Będę wdzięczny, jeśli nawet osoby, które jeszcze nie znają moich tytułów, choć trochę się nimi zainteresują. Bardzo dziękuję!


Mam nadzieję, że ten wywiad z mangaką pozwolił Wam bliżej poznać pasję i warsztat, jaki prezentuje Tomokichi. Jeśli chcecie na bieżąco śledzić jego artystyczną drogę zachęcam do śledzenia jego konta YouTube i profilu na X czy Pixiv.

Dodaj komentarz