
Zacznijmy od fabuły, bo Vaughan jak tylko on potrafi, buduje rzeczywistość, która wciąga nas od pierwszej strony. Główna bohaterka, Val, to zwykła dziewczyna z Nowego Jorku. Pisze recenzje seriali, chodzi na randki i… pechowo trafia na masową strzelaninę w kinie. Budzi się jako duch w czarno-białym świecie, gdzie zmarli mogą tylko obserwować żywych. Lata mijają, a Val spotyka Sama – tajemniczego ducha z dalekiej przeszłości. Razem wędrują po świecie, który zmierza ku całkowitemu upadkowi.
Świetna jest tutaj narracja. Vaughan buduje historię powoli. Zaczyna od współczesności, by potem przeskoczyć setki lat w przyszłość. Nie ma tu zbędnych wypełniaczy. Każdy panel służy budowaniu napięcia i refleksji. Tematyka jest odważna. Obserwatorzy eksplorują, jak media i technologia potęgują nasze obsesje. Twórcy komiksu idą na całość. Prowokują, a nawet czasem szokują, ale zawsze w przemyślany sposób.
A jak to wszystko wygląda? Henrichon spisał się na medal! Całość daje niesamowity efekt. Czarno-białe panele dla świata duchów kontrastują z kolorowymi wizjami żywych, co podkreśla metafizyczny klimat komiksu. Obserwatorzy imponują dynamicznymi, pełnymi detali rysunkami, a sceny przemocy i erotyki uderzają nas prosto w twarz. To wyższa szkoła komiksowej jazdy. Za sprawą ilustracji zostajemy wciągnięci w ten apokaliptyczny świat. Kolory (tam gdzie mamy z nimi do czynienia) są intensywne, a kompozycje paneli – perfekcyjne.
Podsumowując, Obserwatorzy to komiks, który zostaje w głowie na długo po lekturze. Vaughan i Henrichon stworzyli coś ambitnego, prowokującego i wizualnie oszałamiającego. Tempo jest jednak specyficzne i nie każdemu taki komiksowy eksperyment przypadnie do gustu. Mnie zachwycił i dał do myślenia.
| PLUSY: | MINUSY: |
|
|
|
| OCENA: 8/10 |
| Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Nagle Comics. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo. |



