Obserwatorzy – recenzja komiksu.

Obserwatorzy - recenzja komiksu.
Dziś przyszła pora na lekturę skierowaną do dojrzałych czytelników. Jeśli ostatnio rozglądaliście się za czymś naprawdę mocnym i prowokującym, to wydawnictwo Nagle! ma dla was właśnie taką propozycję. Jest nią powieść graficzna, zatytułowana Obserwatorzy, autorstwa Briana K. Vaughana i Niko Henrichona.
 
Obserwatorzy, to nie jest lekka lektura na leniwe popołudnie. To tytuł, który skłania nas do refleksji i zachęca do dyskusji na kilka ciekawych tematów. To kawał ambitnego komiksu, które miesza ze sobą duchy,  seks i przemoc, polewając całość apokaliptycznym sosem. Jeśli lubicie komiksy, które stanowią mieszankę fascynacji i niepokoju, to trafiliście na właściwą pozycję. Ostrzegam jednak, że tutaj nie ma miejsca dla osób o słabych nerwach.

Zacznijmy od fabuły, bo Vaughan jak tylko on potrafi, buduje rzeczywistość, która wciąga nas od pierwszej strony. Główna bohaterka, Val, to zwykła dziewczyna z Nowego Jorku. Pisze recenzje seriali, chodzi na randki i… pechowo trafia na masową strzelaninę w kinie. Budzi się jako duch w czarno-białym świecie, gdzie zmarli mogą tylko obserwować żywych. Lata mijają, a Val spotyka Sama – tajemniczego ducha z dalekiej przeszłości. Razem wędrują po świecie, który zmierza ku całkowitemu upadkowi.

Latające maszyny, gigantyczne roboty, ale przede wszystkim społeczeństwo pogrążone w hedonizmie, przemocy i seksualnych obsesjach. Właśnie tego jesteśmy świadkami razem z Val i Samem przez znaczną część komiksu. Nie zdradzając wam zbyt wiele, Obserwatorzy to opowieść o obserwowaniu, jak ludzkość  niszczy sama siebie, choć może niekoniecznie w taki sposób jakiego byśmy się spodziewali. Vaughan mistrzowsko łączy ze sobą elementy sci-fi z filozoficznymi pytaniami o voyeuryzm: dlaczego tak lubimy patrzeć na seks i przemoc?

Świetna jest tutaj narracja. Vaughan buduje historię powoli. Zaczyna od współczesności, by potem przeskoczyć setki lat w przyszłość. Nie ma tu zbędnych wypełniaczy. Każdy panel służy budowaniu napięcia i refleksji. Tematyka jest odważna. Obserwatorzy eksplorują, jak media i technologia potęgują nasze obsesje. Twórcy komiksu idą na całość. Prowokują, a nawet czasem szokują, ale zawsze w przemyślany sposób.

A jak to wszystko wygląda? Henrichon spisał się na medal! Całość daje niesamowity efekt. Czarno-białe panele dla świata duchów kontrastują z kolorowymi wizjami żywych, co podkreśla metafizyczny klimat komiksu. Obserwatorzy imponują dynamicznymi, pełnymi detali rysunkami, a sceny przemocy i erotyki uderzają nas prosto w twarz. To wyższa szkoła komiksowej jazdy. Za sprawą ilustracji zostajemy wciągnięci w ten apokaliptyczny świat. Kolory (tam gdzie mamy z nimi do czynienia) są intensywne, a kompozycje paneli – perfekcyjne.

Podsumowując, Obserwatorzy to komiks, który zostaje w głowie na długo po lekturze. Vaughan i Henrichon stworzyli coś ambitnego, prowokującego i wizualnie oszałamiającego. Tempo jest jednak specyficzne i nie każdemu taki komiksowy eksperyment przypadnie do gustu. Mnie zachwycił i dał do myślenia.


PLUSY: MINUSY:

  • Ilustracje.
  • Styl narracji.
  • Fabuła i tematyka.

  • Tempo akcji.

 
OCENA: 8/10

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Nagle Comics. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia i Ceneo.
 

Dodaj komentarz