Cywilizacje: Rzym – recenzja komiksu.

Cywilizacje: Rzym - recenzja.

Rok 281 naszej ery. Rzym świętuje zwycięstwa, tłumy wiwatują, a imperium wydaje się wieczne. Tymczasem w cieniu wielkiego cesarstwa działa pewne bractwo, które jest przekonane, że za 129 lat wszystko obróci się w popiół. Cywilizacje: Rzym to komiksowa historia o desperackiej próbie odwrócenia losu, w której każdy wybór może zmienić bieg dziejów.


Akcja komiksu Cywilizacje: Rzym rozgrywa się w momencie pozornej stabilności Imperium pod rządami cesarza Probusa. Wszyscy wydają się pewni odbudowy potęgi cesarstwa. Jedynie członkowie tajnego Bractwa Seta, czuwającego nad losem wielkich kultur od czasów Egiptu, odczytują z układu planet tragiczną wróżbę. Dokładnie za 129 lat Rzym ma upaść i pogrążyć się w ogniu i krwi. Próbę zapobieżenia tej tragedii podejmuje astrolog Teofraz i prorokini Liwia, którzy zaczynają ryzykowną grę polegającą na wykreowaniu nowego, silnego władcy, który mógłby odwrócić przeznaczenie. Ich wybór pada na skromnego, ale utalentowanego żołnierza z Ilirii, Dioklesa, znanego później jako Dioklecjan. W kolejnych rozdziałach czytelnik śledzi tu polityczne mordy, religijne przemiany i wewnętrzne walki w bractwie, które pokazują desperacką walkę o zachowanie rzymskiego dziedzictwa.

Album Cywilizacje: Rzym to trzecia odsłona ambitnej serii poświęconej wielkim cywilizacjom starożytności. O ile poprzednie tomy poświęcone Krecie i Egiptowi skupiały się na fundamentach tych kultur, to komiks autorstwa France Richemond jest opowieścią o schyłku, dekadencji i próbie oszukania czasu. Album podejmuje temat schyłku Cesarstwa Rzymskiego, łącząc rekonstrukcję historyczną z wątkiem ezoterycznym opartym na działalności bractwa Seta. To właśnie ten mariaż realizmu i mistyki stanowi o sile i słabości tego dzieła.

Autorka postawiła przed sobą naprawdę ambitne zadanie. Próbę zamknięcia na mocno ograniczonej liczbie stron ponad wieku skomplikowanej historii cesarstwa, przy jednoczesnym prowadzeniu wątku fantastyczno-mistycznego. Taka mnogość treści wymusza niestety mocne kondensowanie narracji oraz ucinanie i spłycanie wątków pobocznych. Scenarzystka nie oszczędza przy tym również czytelnika, od samego początku zarzucając go datami, imionami cesarzy, nazwiskami spiskowców i skomplikowanymi terminami astrologicznymi. Jeśli ktoś przynajmniej na poziomie średnim nie orientuje się w historii Rzymu, to ta ilość danych go przygniecie i pozbawi przyjemności obcowania z komiksem. Do tego wszystkiego, przeskoki czasowe są tu zbyt gwałtowne, a postacie często pojawiają się i znikają w najmniej przewidywalnych momentach. 

Tytuł pomimo swoich niedoskonałości potrafi jednak przykuć uwagę. Jest to zasługa głównego wątku, który pokazuje konflikt między determinizmem a wolną wolą. Bractwo Seta jest przekonane, że dzięki precyzyjnym instrumentom astrologicznym i maszynom przypominającym mechanizm z Antykithiry, są w stanie przewidzieć upadek cywilizacji. Ich różne próby ingerencji w procesy historyczne poprzez wspieranie Dioklecjana to fascynujące studium manipulacji na wielu płaszczyznach. Autorce świetnie udaje się również ukazać Rzym nie jako monolityczną strukturę, ale jako „gotującą się żabę”, która nie zauważa, że temperatura wokół niej staje się zabójcza. Pokazuje ona, jak stare rzymskie cnoty ustępują miejsca nowym siłom, w tym rodzącemu się chrześcijaństwu, które dla Bractwa jest zarówno zagrożeniem, jak i narzędziem do przetrwania idei Rzymu pod nową postacią.

Pozytywy scenariusza niestety kontrowane są przez nie do końca przemyślany i zbyt pospiesznie prowadzony wątek astrologiczny. Chociaż nadaje on historii pewnego unikalnego charakteru, to zbyt często ociera się tu o absurd niepasujący do historyczno-politycznego wydźwięku tytułu. Na pewno znajdą się entuzjaści takiego prowadzenia scenariusza, dla mnie jest to jednak niepotrzebne udziwnienie solidnych historycznych podstaw.

Nawet najmniejszych uwag nie można mieć tutaj za to do oprawy graficznej. Federico Ferniani nakreślił Rzym monumentalnym, pełnym przepychu, wielkich budowli, rozległych panoram i szczegółowo oddanych kostiumów. Sceny triumfów, bitew czy pałacowych intryg mają w sobie coś epickiego. Dominująca czerwień w kolorystyce podkreśla atmosferę przemocy, napięcia i nieuchronnej katastrofy. Świetny jest również układ kadrów w planszach, dzięki czemu są one bardzo przejrzyste nawet jeśli pojawia się tam sporo tekstu.

Cywilizacje: Rzym to więc komiks ambitny, wciągający, wymagający i momentami niestety też przytłaczający. Połączenie tu historii z mistyką nie każdemu przypadnie do gustu, lecz trudno odmówić tytułowi tego, że potrafi przykuć uwagę, zwłaszcza od strony graficznej. Nie jest to album wybitny, ale i tak warto po niego sięgnąć. 


PLUSY: MINUSY:

  • Ambitny, wielowarstwowy scenariusz…
  • Dojrzała, refleksyjna tematyka.
  • Rewelacyjna oprawa graficzna.

  • … który niestety momentami przytłacza.
  • Mistyczny wątek zbyt przekombinowany.
  • Przeładowanie narracyjne.

 

OCENA: 7/10
Ocena komiksu Cywilizacje: Rzym.Komiks udowadnia, że historia może być punktem wyjścia do ambitnej, filozoficznej refleksji. Nie jest to lektura szybka ani łatwa, ale oferuje warty uwagi wizualny rozmach. Album pokazuje również, że upadek imperium to proces, a nie jednorazowe wydarzenie. To opowieść o przemianie świata, która wykracza poza ramy jednej epoki. Dla kogo? Komiks przede wszystkim dla czytelników zainteresowanych historią starożytnego Rzymu i lubiących ambitne, wielowątkowe narracje.

Album do recenzji dostarczyło wydawnictwo Lost in Time. Komiks można również znaleźć na Komiksiarnia Katowice i Ceneo.

 

Dodaj komentarz